Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wstęp. Promosaurus wyrusza...

Wstęp. Promosaurus wyrusza...

„Promosaurus" to m.in. rozważania związane z odpowiedzią na pytanie: po co promować naukę?, wskazówki dotyczące promocyjnego wykorzystania zjawisk popkulturowych i narzędzi marketingu komercyjnego, porady odnoszące się do promocji w działalności naukowo-biznesowej oraz edukacyjnej i praktyczne podpowiedzi odwołujące się do promowania badań w internecie.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

 

Piotr Żabicki
Redaktor "Promosaurusa"; piotr.zabicki@uj.edu.pl

 

Wiosną 2013 roku miałem okazję gościć w warszawskim Muzeum Ewolucji. W kilku niewielkich pomieszczeniach ogromnego Pałacu Kultury zgromadzona została unikatowa paleontologiczna kolekcja, w której największe wrażenie wywołuje z pewnością zrekonstruowany szkielet Tarbosaurusa – imponującego kuzyna słynnego T. rexa. Mnie jednak szczególnie zaciekawiła jedna z bocznych sal, w której swe wdzięki prezentowały Ichtiostegi – uznawane przez niektórych badaczy za pierwsze lądowe kręgowce. Obok modeli tych zwierząt, na kolorowych planszach, zilustrowane zostały niuanse ewolucji; zobaczyć na nich można było jak rybie kończyny tworzą konstrukcje coraz bardziej przydatne w środowisku lądowym, co współgrało z zajmowaniem przez organizmy żywe nowych biotopów na suchej ziemi.

Dla wielu naukowców i studentów, gdyż do nich adresowany jest ten poradnik, takim nowym środowiskiem, obszarem wartym „podboju" są „przestrzenie" internetu, mediów, imprez popularnonaukowych i wiele innych sfer, w których nauka może, a wręcz musi, zaistnieć w większym stopniu. Nic nam nie wiadomo o tym, aby dewońska Ichtiostega miała jakiekolwiek vademecum, wspierające ją w trudnych krokach na stałym lądzie. W postaci „Promosaurusa" taki skromny poradnik oddajemy do rąk Czytelników.

Ilustr. Artystyczna wizja wyglądu Ichtiostegi. Grafika: Nobu Tamura spinops.blogspot.com [CC-BY-SA-3.0].

Po prostu inspirować

Wyjaśnienia wymaga użytkowa nazwa „poradnik", pojawiająca w podtytule tej publikacji. Osoby przyzwyczajone do tego, że za tym słowem kryje się drobiazgowy informator, tłumaczący, jak kroku po kroku osiągnąć sukces, przyrządzić sushi z kapusty lub objechać glob z dziesięcioma dolarami w kieszeni, mogą poczuć się rozczarowane. W tej publikacji znaleźć można wiele bardzo konkretnych wskazówek, ale świadomie odeszliśmy od formuły „instrukcji używania", by nie mamić Czytelników wizją jedynej słusznej i zawsze skutecznej metody, a zarazem wyzwolić w odbiorcach entuzjazm i kreatywność.

Autorzy tekstów zamieszczonych w „Promosaurusie" uzupełniali praktyczne porady o własne opinie na temat różnych przejawów upowszechniania nauki. W artykułach można znaleźć więc wyraziste i osobiste poglądy piszących. Czasem są one sprzeczne z ogólnie panującymi przekonaniami odnośnie do celów, sposobów i innych aspektów mówienia o nauce. To także pokazuje, że w promocji nauki nie ma jednej, doskonałej drogi, że warto brać pod uwagę zdanie innych (poradzić się – stąd poradnik) i wypracować własny styl, wybrać dla siebie optymalne metody i narzędzia.

Dobrze pasującym określeniem, opisującym charakter i zakres tego wydawnictwa, byłoby słowo wywodzące się z pojęcia „INSPIRACJA", bowiem to właśnie inspirować i zainspirować do podejmowania działalności promocyjnej pragną autorzy poszczególnych tekstów. Sami jednak, Szanowni Czytelnicy, musicie przyznać, że neologizm „inspiradnik" (lub jakiś pokrewny), który mogliśmy wykorzystać, nie brzmi zbyt pięknie i zachęcająco. Aby więc już w tytule „nie mieszać", postanowiliśmy pozostać przy sprawdzonej formie – „poradnik".

Jak i dla kogo?

Teksty zamieszczone w „Promosaurusie" można czytać w dowolnym porządku, co nie oznacza jednak, że ich kolejność jest przypadkowa. Rozpoczynamy od dwóch artykułów (Podgórni, Mankiewicz) odpowiadających, mniej lub bardziej wprost, na pytanie: Dlaczego promować naukę? Następnie przechodzimy do tekstów (Żabicki, Giżycka), w których skupiamy się na tle i kontekście działań upowszechniających wiedzę. Kolejne akapity poświęcone są szczegółowym wątkom działań popularyzatorskich: związkom promocji nauki i komercjalizacji (Rudź), wydarzeniom popularnonaukowym i edukacji (Jurkowska) oraz popularyzacji matematyki (Ciesielski). Last but not least – docieramy do artykułów, które są najbardziej „narzędziowe" z tych zamieszczonych w „Promosaurusie". Mowa w nich o promocyjnym wykorzystaniu internetu (Iłowiecka-Tańska, Kulczycki) oraz o metodach pisania językiem popularnonaukowym (Podgórni i Jaskulska-Schab).

Naszą intencją było zaadresowanie poradnika przede wszystkim do tych, którzy dopiero stawiają lub będą stawiać pierwsze kroki na fascynujących terytoriach upowszechniania wiedzy. Będziemy wdzięczni, jeśli takie wyjaśnienie zaakceptują również bardziej zaawansowani promotorzy nauki. Mamy nadzieję, że nie będą się irytować, kiedy autorzy tekstów tłumaczyć będą (pozornie) „oczywiste oczywistości". Obiecuję, że w zamian za przymknięcie oka na takie (dla nich) banalne wyjaśnienia, jak np.: dlaczego strona internetowa winna być stale aktualizowana lub co to jest infografika, znajdą w „Promosaurusie" wiedzę i natchnienie. Do czego? Do podjęcia nowych działań, reaktywowania dawnych pomysłów, zmodyfikowania dotychczasowej aktywności promocyjnej albo choćby do uporządkowania pojęć i faktów.

Komunikacja i nauka

Wspomniane „uporządkowanie pojęć" dotyczy – na poziomie fundamentalnym – całej tej publikacji. Przewijają się przecież na jej łamach takie terminy jak: promocja, popularyzacja, marketing, upowszechnianie, informacja itd. Jeśli dodatkowo połączymy je z rzeczownikami: nauka, wiedza, edukacja itp. – otrzymamy zestaw określeń, które nie zawsze są synonimami. W tym wydawnictwie, mając na uwadze jego „poradnikową" i nieakademicką formułę, nie wprowadzaliśmy do spisu treści odrębnej analizy terminologicznej. Aby jednak nie pozostawiać Czytelników w „pojęciowej próżni", pozwolę sobie nakreślić kontury jednej z możliwych kategoryzacji. W żaden sposób nie pretenduje ona do bycia podwaliną nowej teori . Należy ją traktować jako element dyskusji o komunikacji naukowej.

„Promocja nauki" oznacza działania zawsze skierowane poza środowisko akademickie, a ściślej mówiąc, poza krąg specjalistów w danej dziedzinie. Jej adresatem będzie więc i widz naukowego programu telewizyjnego, i emeryt – uczestnik spotkania z naukowcem, i uczeń – zgłaszający swą pracę na konkurs naukowy, ale i profesor biologii molekularnej, który, chcąc poszerzyć swą wiedzą historyczną, weźmie do ręki książkę poświeconą odkryciom archeologicznym.

Istotny segment „promocji nauki" tworzy „popularyzacja wiedzy", w ramach której komunikat skoncentrowany jest na tłumaczeniu ogólnych i podstawowych prawideł naukowych oraz – co równie ważne – racjonalności myślenia naukowego. Innym typem ogólnie widzianej promocji nauki jest „promocja badań i wyników prac naukowych", która z reguły koncentruje się na wyjaśnianiu specyfiki i znaczenia współczesnych odkryć. Oczywiście wskazane w tym akapicie rozróżnienie w czystej postaci występuje rzadko, bowiem np. do wytłumaczenia tego czym są badania nad wykorzystaniem nanorurek węglowych, potrzebna jest choćby podstawowa wiedza dotycząca atomów, zaś aby zrozumieć czym zajmuje się współczesna medycyna, dobrze jest podać przykłady projektów naukowych odwołujących się choćby do terapii antynowotworowych, opartych na wykorzystaniu zmodyfikowanych szczepów bakterii.

"Popularyzacja wiedzy" to na przykład:

  • Kawiarnia naukowa pod hasłem „Jak powstał Wszechświat?";
  • Książka popularnonaukowa „Cykle ekonomiczne w histori ludzkości";
  • Program telewizyjny „Archimedes, Newton, Darwin – jak dokonuje się odkryć naukowych?"

"Promocja badań i osiągnięć" to na przykład:

  • Artykuł w dziale naukowym „Zastosowanie helu-3 pomaga diagnozować choroby płuc";
  • Blog internetowy dotyczący badań nad komórkami macierzystymi i ich zastosowaniem w przemyśle.

Wymianę informacji pomiędzy naukowcami-specjalistami można nazwać "komunikacją badawczą". Jej przejawami są naukowe konferencje i sympozja, publikacje w naukowych periodykach, sesje posterowe, wykorzystanie notesów laboratoryjnych itd.

Gdzieś pomiędzy sferą promocyjną i komunikacją badawczą lokuje się „marketing innowacji". Z jednej strony zespoły badawcze, które opracowały wynalazek i chcą oferować go na rynku ekonomicznym (lub w ich imieniu czynią to wyspecjalizowane jednostki) dążą do tego, by informacja o odkryciu trafiła do jak najszerszego grona odbiorców (takie działanie może budować pozytywny wizerunek innowacji, może być szansą na znalezienie partnera lub inwestora). Z drugiej strony, rozmowy o ofercie technologicznej często dotyczą tak drobiazgowych i skomplikowanych zagadnień, że mogą w nich brać udział tylko specjaliści, niezależnie od tego czy są zatrudnieni na uczelni, czy w firmie.

* * *

I na koniec dwie prośby do Czytelników.

Po pierwsze prośba o wyrozumiałość. O ile nam wiadomo to wydawnictwo jest drugą polską publikacją (w 2007 roku, nakładem MNiSW ukazało się wydawnictwo „Promocja w nauce. Poradnik dobrych praktyk" - PDF w miarę kompleksowo ujmujące zagadnienia promocji nauki. Nadal w tym zakresie znajdujemy się na etapie pionierskim.

Po drugie prośba o zaangażowanie, nie tylko we własne działania upowszechniające wiedzę – choć inspiracja do nich jest podstawową intencją tej publikacji, ale i w propagowanie samego poradnika (jeśli oczywiście znajdzie uznanie w oczach Czytelników), informowanie o nim, zamieszczanie jego wersji elektronicznej na własnych stronach. To wydawnictwo bezpłatne i oznaczone licencją umożliwiającą rozpowszechnianie, tylko dlatego ograniczoną pewnymi restrykcjami, że wymagało tego poszanowanie praw autorskich. Wiąże się z tą prośbą także namowa do komentowania poszczególnych fragmentów, przesyłania propozycji tematów i wątków wartych uzupełnienia.

A teraz już najwyższy czas, by z „Promosaurusem" wyruszyć na nowe lądy! Zapraszam do lektury.

Polecamy również
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary
Ta dziwna miłość. Putin i Rosjanie
Ameryka w głowach Polaków
Nagroda dla "Matematycznej bombonierki"