Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Aktywna edukacja: trudna sztuka przyciągania?

Aktywna edukacja: trudna sztuka przyciągania?

W słowach Alberta Einsteina: „Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym co znają wszyscy" odnajdujemy znany wszystkim stereotyp naukowca pracującego od rana do nocy w zakurzonym laboratorium, który mówi o swojej pracy językiem zupełnie niezrozumiałym i ma problemy z komunikowaniem się. Tymczasem współcześnie, my naukowcy, musimy wyjść z laboratorium, porzucić pieczołowicie wyuczony przez lata studiów żargon naukowy i… przemówić.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Agata Jurkowska

Doktorantka w Instytucie Nauk Geologicznych UJ. Interesuje się paleontologią. Od 2007 roku popularyzuje naukę poprzez warsztaty, wykłady, organizację pikników i festynów naukowych. jurkowska.a@gmail.com

 

O czym? Oczywiście o swojej dziedzinie nauki i swoich badaniach, nad którymi spędziliśmy miesiące, a może nawet lata. A do kogo? Najczęściej do tych, którzy naukowcami nie są. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Wydaje mi się, że należy zacząć od siebie, a konkretnie od zmiany swojego nastawienia. Mówienie w sposób przystępny i ciekawy o rzeczach trudnych i skomplikowanych można potraktować jako kolejny eksperyment. Tylko tym razem, aby wytłumaczyć dane zjawiska i procesy naukowe musimy się posłużyć, nie skomplikowaną aparaturą naukową znajdującą się w piwnicach instytutów badawczych i niebezpiecznymi odczynnikami chemicznymi, a przedmiotami codziennego użytku oraz własną wyobraźnią.

Jeszcze prościej

Możliwość przeprowadzenia takich nietypowych eksperymentów, wychodzących z nauką poza ściany laboratorium czy instytutu naukowego, stwarzają uniwersytety i akademie dzieci, które bardzo prężnie działają na terenie całego kraju, gromadząc tłumy uczestników. Uniwersytet Dzieci w Krakowie umożliwia zaprezentowanie danego zagadnienia naukowego nie tylko w formie wykładu, ale również warsztatów. Czasem, aby przeprowadzić taki warsztat wystarczy użyć bardzo prostych metod i narzędzi dydaktycznych znanych nam z wczesnych lat edukacji szkolnej czy nawet przedszkolnej. Ogólnie znaną prawdą jest zasada, że o prostych rzeczach należy mówić prostym językiem, a o trudnych jeszcze prostszym.

Nauka przez zabawę jest fantastycznym sposobem na przemycenie, często bardzo trudnej i nudnej wiedzy, w sposób przyjemny zarówno dla uczestników, jak i prowadzącego warsztaty. Zastosowanie bardzo prostych metod: układanek, teatru cieni, zgadywanek daje niesamowite efekty i sprawia, że ukryta w nich treść naukowa jest przez uczestników łatwiej zapamiętywana. Na przykład, zamiast powszechnie używanej prezentacji multimedialnej, omawiającej za pomocą schematów i rysunków budowę Układu Słonecznego, można zrobić „układankę planetarną", w której każde dziecko jest jego elementem (fragmentem planety, planetoidą). Na warsztatach dzieci z wielkim zapałem dopasowywały swoje fragmenty układanki, tak aby stworzyć całość, oczywiście przy okazji zapamiętując nazwy planet, ich kolejność i inne informacje.

Jeżeli spojrzymy we własne notatki, np. z wykładu czy lektury artykułu naukowego, to okaże się, że niejednokrotnie stosujemy technikę zapamiętywania poprzez uproszczone symbole, rysunki, czy skojarzenia z codziennie wykonywanymi czynnościami. Można to z powodzeniem wykorzystać podczas prowadzenia warsztatów – wystarczy spojrzeć raz jeszcze do swoich notatników i przyjrzeć się uważnie rysunkom czy uwagom pozostawionym na marginesie. To jeden ze sposobów przygotowania interaktywnych warsztatów. Inspiracji można poszukać również w internecie.

Warsztat popularyzatora

Szczególnie dużą popularnością cieszą się wśród dzieci, młodzieży, ale i dorosłych Noce Naukowców i Noce Muzeów, podczas których można zaprezentować sprzęt badawczy, lecz także przeprowadzić zajęcia, w których uczestniczą zwiedzający. Udział w tych wydarzeniach daje wiele możliwość wypróbowania zdolności popularyzatorskich. Warto w ich trakcie poruszyć zagadnienia, które są nauczane w szkołach, jednak przedstawić je w inny niż tradycyjny sposób, stosując wiedzę, którą nabyliśmy podczas prowadzonych badań. Dzięki tej metodzie odkrywamy nie tylko przed odbiorcą, ale także przed samym sobą, jak wiele jest nowatorskich i pobudzających do myślenia możliwości przedstawiania teorii naukowych. Inspiracją do przeprowadzenia takich zajęć może być proste pytanie, najczęściej zaczynające się od: A dlaczego? A skąd? Takie pytania padają wokół nas, nierzadko sami je sobie zadajemy. Jak wzbogacać swój warsztat dydaktyczny? Na rynku można znaleźć specjalne szkolenia i kursy temu poświęcone. Ja mogę polecić obserwację otaczającego nas świata czynioną z odrobiną wyobraźni i abstrakcyjnego myślenia. Te trzy elementy w połączeniu z wiedzą naukową sprawiają, że zaczynamy dostrzegać, jak wiele może być sposobów na prezentację danego zagadnienia nowatorsko i ciekawie, nie tylko dla samego prowadzącego. Niejednokrotnie zastanawiałam się, w jaki sposób przedstawić proces wybuchu wulkanu za pomocą zjawisk znanych nam z codziennego życia. Z pomocą przyszła mi butelka gazowanej wody mineralnej, która niemal eksplodowała na moich oczach. W efekcie musiałam później suszyć klawiaturę komputera, ale równocześnie powstał pomysł na zaprezentowanie zjawiska erupcji. Możemy się pokusić również o stworzenie własnych modeli dydaktycznych, które w miniaturowej formie zaprezentują zjawiska globalnie. Przykładowo, skonstruowanie modelu wulkanu czy gipsowe odwzorowanie, w mikroskali, powierzchni Księżyca.

Przy tworzeniu tego typu pomocy warto współpracować ze studentami, którzy angażują się w działalność kół naukowych. Lata mojej współpracy z tego typu organizacjami pokazały, że zrzeszają one często niezwykle kreatywnych ludzi, którzy już weszli w świat nauki, ale nie zatracili umiejętności prostego i przystępnego mówienia o skomplikowanych badaniach.

Zgodnie z naukowym sumieniem

Bardzo istotnym elementem każdych zajęć jest język. Aby opowiadać o nauce należy dokonać transformacji skomplikowanych i specjalistycznych treści naukowych na język potoczny i przystępny. Sprawi to, że wiedza stanie się również dostępna dla badaczy z innych dziedzin nauki, co może zaowocować interdyscyplinarną współpracą. Przełożenie żargonowych, naukowych sformułowań na prosty język stwarza możliwość dialogu, który w rozważaniach naukowych jest źródłem inspiracji, prowadzącym do zmian i nowych odkryć.

Zdarza się, że pytania zadane przez uczestników warsztatów czy zajęć inspirują do myślenia i przyczyniają się do postępów w pracy badawczej.

Przygotowując np. warsztaty skierowane do dzieci w wieku 8-10 lat, dotyczące powstania Wszechświata, musimy przyjąć pewien stopień uogólnienia poruszanych treści naukowych. To jest oczywiste, a jednak często może być powodem zniechęcenia, ponieważ od razu pojawiają się obawy o niepoprawność merytoryczną przekazywanej wiedzy. Niestety, tego typu sytuacji ciężko jest uniknąć, ponieważ jeśli nie zastosujemy uogólnień nasze warsztaty będą przeciążone treścią, co sprawi, że uczestnicy wyjdą z nich przekonani, że wiedzą jeszcze mniej niż przed zajęciami, a temat jest tak skomplikowany, że nie warto go zgłębiać. Jedyne co nam pozostaje w takiej sytuacji to zrobić rachunek naszego naukowego sumienia i, w imię rozgrzeszenia, zasygnalizować konieczność uogólnienia pewnych teorii na poczet jasności i klarowności przekazywanych treści.

Można zadać sobie pytanie, czy popularyzacja i promocja nauki jest potrzebna, czy nie jest jedynie wymysłem mającym na celu uzasadnienie istnienia naukowców i sensowności ich badań? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, wystarczy przejrzeć galerię zdjęć z takich akcji jak: Noce Naukowców, Noce Muzeów, czy wykłady w akademiach dzieci. Na zdjęciach tych zobaczymy tłumy chętnych, którzy czekają na wejście do laboratorium czy sali wykładowej.

Jest to niewątpliwy dowód na to, że pragnienie zdobywania i poszerzania wiedzy stało się potrzebą społeczną, która obejmuje wszystkie grupy wiekowe. Odkąd naukowcy zaczęli mówić „ludzkim językiem" rośnie również zainteresowanie badaniami naukowymi wykonywanymi w danym ośrodku badawczym, a ludzie coraz chętniej zaglądają do zakurzonych, uczelnianych pomieszczeń.

Podsumowując

Aby zdobyć umiejętność promocji i popularyzacji nauki, musimy zmienić nastawienie, uruchomić wyobraźnię, włączyć abstrakcyjne myślenie. Musimy też się trochę namęczyć nad przygotowaniem prezentacji, modeli, tak żeby stanowiły atrakcyjną ofertę dla odbiorcy. Należy też zastanowić się nad stopniem uogólnienia przekazywanych treści, w taki sposób by móc zachować spokój swego naukowego umysłu. 

A kiedy już tego wszystkiego dokonamy to okazać się może, że oprócz fajnego warsztatu, wykładu oraz wkładu w edukację zyskamy satysfakcję i nauczymy się mówić o rzeczach trudnych i skomplikowanych w sposób prosty i przystępny. To z kolei doprowadzić może, odwołując się do słów Einsteina, do tego, że: „Tylko ten rozumie opracowywane przez siebie zagadnienia naukowe, kto umie opowiedzieć o nich dziecku w sposób zrozumiały", do pełnej wiedzy o tematyce własnych badań. Warto więc włączyć promocję nauki do swojej pracy badawczej, bo możemy tylko zyskać i rozszerzyć swoje horyzonty, a przecież o to w pracy uczonego chodzi.

Foto od góry:

  • Autorka prowadzi warsztat Uniwersytetu Dzieci. Temat zajęć: „Czy kontynenty się poruszają?" Foto: Archiwum Uniwersytetu Dzieci
  • Świetny zestaw eksperymentów i pomocy edukacyjnych prezentuje popularyzująca naukę strona To Tylko Fizyka.
  • Kulminacja pokazów w Instytucie Nauk Geologicznych UJ, zorganizowanych w ramach Nocy Naukowców. Foto: Waldemar Obcowski
Polecamy również
Nobel 2017 z chemii: mroźny mikroskop