Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Okołoświąteczny rytuał kula

Okołoświąteczny rytuał kula

Grudzień – miesiąc emocjonującego oczekiwania oraz świętowania Bożego Narodzenia i nowego roku. A może bardziej czas nieposkromionej konsumpcji, wielkiej ilości (często niepotrzebnych) prezentów dla osób bliższych i dalszych? O grudniowych dylematach pisze Anna Sarzyńska, doktorantka w Instytucie Socjologii UJ.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Grudzień to zdaniem wielu najpiękniejszy miesiąc w roku. Przygotowania do świąt, potem uroczyste spotkania w rodzinnym gronie, wreszcie szampańska zabawa na przywitanie nowego roku – tak większość z nas postrzega ten czas. Ale grudzień to miesiąc szczególny także pod innym względem. W żadnej innej porze roku, w tak krótkim czasie, nie ma tylu okazji do obdarowywania się prezentami. Mikołajki, czyli święto ku czci świętego Mikołaja, biskupa Miry, Boże Narodzenie, a w niektórych krajach również Sylwester, to okazje do przygotowywania i wręczania upominków.

Ciekawe: Czytaj także: W przestrzeni pytań o przyszłość [video]

Wciąż więcej na prezenty

Pomimo dającego się od pewnego czasu zauważyć zwrotu w stronę minimalizmu i w zetknięciu z coraz aktywniej działającymi ruchami sprzeciwiającymi się bezrefleksyjnemu konsumpcjonizmowi, obywatele wielu krajów przeznaczają na świąteczne prezenty sumę z roku na rok większą. Wyjątku nie stanowi również Polska. Polacy deklarują, że w 2016 roku na święta Bożego Narodzenia wydadzą kwotę o 5 proc. większą, niż przed rokiem (badania „Zakupy Świąteczne 2016”, Deloitte). Oznacza to, że na jedną rodzinę wydatki wyniosą średnio 1121 zł, z czego na prezenty przeznaczone zostanie około 44 proc. bożonarodzeniowego budżetu (489 zł). Z badań wynika również, iż wzrostowa tendencja kosztów przeznaczanych na ten cel trwa nieprzerwanie od roku 2009, w którym to Polacy dotkliwie odczuli skutki kryzysu finansowego (badania „Odczuwane i przewidywane konsekwencje kryzysu”, CBOS 2009).

Zastanawiając się nad przytoczonymi danymi statystycznymi, a także obserwując centra handlowe, paraliżowane co roku przez tłumy klientów, trudno zagłuszyć uporczywie nasuwające się pytania: czy zanadto nie nadszarpujemy domowego budżetu, przeznaczając na prezenty dla bliskich coraz większe kwoty? Czy nie dajemy zbyt wiele dzieciom, które z każdą kolejną zabawką liczą na więcej, a jednocześnie w mgnieniu oka się nimi nudzą? I wreszcie, czy materialne przedmioty nie przysłaniają nam tego ważniejszego, duchowego wymiaru świąt?

Do twierdzącej odpowiedzi na powyższe pytania skłania problem, ujawniający się często przy planowaniu prezentów dla bliskich – brak pomysłu na kolejne podarunki i wrażenie, że osoby te mają już wszystko, czego potrzebują. Dlaczego więc, czasami wręcz na siłę, staramy się uszczęśliwić bliskich kolejnym nietrafionym prezentem? Skąd taki obyczaj?

Ciekawe? Czytaj również: Czy fundamentalistyczna wiara wpływa na radzenie sobie ze stresem?

Ja tobie, ty mnie

Nowa Encyklopedia Powszechna PWN definiuje pojęcie „obyczaj” jako formę zachowania powszechnie przyjętą w danej zbiorowości społecznej, popartej uznawaną w niej tradycją”. Warto też podkreślić jego niezwykłą siłę. Dodatkowo, odpowiedź na postawione powyżej pytania, przynosi nam teoria autorstwa George’a Homansa, dotycząca wymiany społecznej, a dokładnie jeden z jej elementów, czyli „reguła wzajemności”. Na mocy tej reguły „jesteśmy społecznie zobowiązani do przyszłego rewanżowania się za przysługi, prezenty, zaproszenia i tym podobne dobra, jakie sami otrzymaliśmy”. To właśnie połączenie zasad rządzących obyczajem, a także mechanizmów opisanych w teorii wymiany społecznej, w dużym stopniu tłumaczy skalę grudniowego obdarowywania się prezentami, a także trwałość tego zjawiska w czasie.

Czy zwyczaj ofiarowywania świątecznych prezentów jest więc jedynie bezrefleksyjnym naśladownictwem i mimowolnym uleganiem społecznym mechanizmom? Zapewne nie. Niesie on za sobą również wiele wartości. W celu ich ukazania można na przykład sięgnąć do opisanego przez znanego polskiego antropologa Bronisława Malinowskiego rytuału kula, polegającego na okrężnej wymianie przedmiotów posiadających znaczenie symboliczno-obrzędowe. Tradycja ta kultywowana jest między innymi przez plemiona z Nowej Gwinei Archipelagu Trobrianda oraz Wyspy d’Entrecasteaux. Ze społecznego punktu widzenia, rytuał kula pełnił funkcję socjalizacyjną, przyczyniał się do podtrzymywania więzi międzyludzkich, a także był ważnym elementem budowania zarówno jednostkowej, jak i zbiorowej tożsamości, przez członków wymienionych społeczności. Podobną rolę pełni współczesna wymiana świątecznych prezentów, które oprócz tego są również wyrazem uczuć, jakie żywimy do obdarowywanych przez nas osób.

Złoty środek pomiędzy niepohamowaną konsumpcją w okresie świątecznym, a całkowitą rezygnacją ze wzajemnego obdarowywania się wówczas prezentami, dla każdego z nas znajduje się zapewne w innym miejscu. Sposobem na jego znalezienie zdaje się być umiar oraz głęboka refleksja nad tym co, komu i dlaczego chcemy tak naprawdę ofiarować.

------------------------------------------
Anna Sarzyńska -  doktorantka w Zakładzie Badań Kultury Współczesnej. Interesuje się zagadnieniami dotyczącymi prawideł współczesnego świata, czyli kwestiami takimi jak globalizacja czy konsumpcja. Podstawowy temat jej badań skupia się wokół socjologii turystyki, a w szczególności alternatywnych form podróżowania, takich jak tanatoturystyka (zwiedzanie miejsc związanych ze śmiercią oraz katastrofami).

Polecamy również
Kryminalistyka od kuchni cz. II
Smartfon zamiast kilofa. Archeologia w XXI wieku
Mistrz Polikarp dyskutuje ze Śmiercią – prof. Maciej Włodarski o odnalezieniu nieznanego wydania utworu
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary