Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Disneyland dla turystów, czyli jak ocalić dziedzictwo kulturowe

Disneyland dla turystów, czyli jak ocalić dziedzictwo kulturowe

Stare Miasto w Krakowie promienieje. „Dziedzictwo ludzkości” wpisane na światową listę UNESCO kusi turystów ulotkami z nieskazitelnie odnowionymi kamienicami, równiutkim brukiem, pięknie oświetlonym zamkiem i urokliwymi uliczkami. Zachwycająca „wielka architektura” otrzymuje swój dawny splendor. Tak pokaźny, że – nierzadko – przewyższa jej oryginalny pierwotny stan. W jaki sposób mądrze badać i oglądać dziedzictwo, aby nie wpaść w pułapkę podziwiania martwych dekoracji?

Z punktu widzenia etymologii, nasz polski "zabytek" nie miał lekko. Staropolskie „zabyć”, którego pozostałość istnieje jeszcze w języku rosyjskim („забыть”) znaczyło wszak nic innego, jak tylko „zapomnieć”. Zabytkiem był więc obiekt zapomniany, opuszczony, pozostający jedynie w sferze nostalgicznych bądź niechlubnych wspomnień. Czy wynikało to z melancholijnych słowiańskich skłonności do hołubienia swoich udręk i niepowodzeń zamieniających w ruiny dawne budowle, czy też z konieczności podążania za duchem nowego czasu, tego raczej się nie dowiemy. Z czasem, z tym nie do końca wygodnym określeniem próbowano walczyć. Wraz z silnym zakorzenieniem się ducha renesansu na Ziemiach Polskich, do zabytku zaczęto dodawać konkretny kontekst w postaci nieco bardziej wymownych epitetów – „starożytny”, „historyczny”, „zamierzchły”. Poszerzając więc perspektywę, zaczęto zwracać uwagę na wartości wykraczające poza zwykłe estetyczne walory bądź jego przyziemne utylitarne funkcje. Nieco inaczej kwestia ta wyglądała w Europie Zachodniej. Tam – w łacińskim kręgu cywilizacyjnym – dawna architektura nazywana wdzięcznym „monumentum” (z łac. pomnik, świadectwo), zewsząd otaczana, doglądana i szeroko studiowana, została podniesiona do rangi najwyższej wartości, dorobku narodowego, pamięci i emocji o przodkach i ich korzeniach. Mimo że z czasem granice pomiędzy wschodnim „zapomnieć” a zachodnim „zapamiętać” zaczęły się zacierać, pewne różnice – choć w mniejszej skali – pozostały.

Przeróbka czy podróbka?

Niełatwo jest stworzyć kulturę dbania o coś, jeżeli dotychczas pojmowano to w kategoriach obowiązku. Konieczna tu przede wszystkim świadomość jego odbiorców. Nie pomogą odzyskać jej tylko architekci-konserwatorzy i badacze sztuki. Sami specjaliści – jak podkreśla dr hab. Anna Niedźwiedź z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ w swoim artykule „Laboratorium dziedzictwa” – zwracają się coraz chętniej ku socjologicznym i antropologicznym wymiarom. Skupienie się tylko na materialnym, estetycznym wydźwięku dóbr kultury już niejedną starówkę doprowadziło do makietyzacji.

Murarze podczas pracy - odbudowa Warszawy, po 1945.
Na naszym polskim „przydomowym” ogródku sprawa ta jeszcze bardziej się komplikuje. Wszak kompletna odbudowa stolicy z powojennych zgliszcz była sztandarowym i ogromnym przedsięwzięciem, które w rezultacie przyczyniło się do narodzin tzw. Polskiej Szkoły Konserwacji. Szkopuł jednak w tym, że – wyrastając na rekonstrukcji i odbudowie – nie miała ona zbyt wiele wspólnego z konserwacją per se. Praktykując przywracanie poprzedniego stanu, skupiła się przede wszystkim na wizualnym odbiorze dziedzictwa, skutecznie, niemal chirurgicznie naprawiając wszelkie rany wojenne i zadane przykrości. O tym, czy ten zabieg był na dłuższą metę zasadny i skuteczny, wciąż debatują specjaliści. Z jednej strony był on podyktowany pewną potrzebą narodowej autoafirmacji i społecznego pokrzepienia po druzgocącej wojnie. Dzięki temu, przechadzając się po warszawskiej starówce, nie odczuwa się wrażenia obcowania z podróbką. Z drugiej jednak, w pewnym sensie zabieg ten przyczynił się do rozwoju tzw. statycznego rozumienia dziedzictwa, które – wspierając wizualne, estetyczne wartości zabytków – nasiliło niebezpieczną tendencję do kreowania fałszu historycznego, działającego na zasadzie subiektywnej wizji architekta-konserwatora opierającego się na źródłach historycznych. Problem jednak tkwi w tym, że źródła nie zawsze istnieją, albo nie zawsze są kompletne. A niewystarczająca ilość informacji stwarza doskonałe pole do architektonicznego popisu. Nie dzieje się nic złego, kiedy wizja projektanta wyraźnie odgranicza się od oryginalnej materii zabytku. Jednak w sytuacji „kreatywnej menażerii” i jednorodnego zmieszania się tego, co oryginalne z tym, co wtórne, wartość historyczna jest całkowicie dominowana przez czynniki estetyczno-wizualne, a prawda staje się  zwykłym „prefabrykatem”.

Turystyczne zabawki

Niestety, problem ten się pogłębia. Od jakiegoś czasu świat zaczął być realnie dostępny właściwie dla każdej kieszeni. Tanie loty stworzyły możliwość łatwego i przyjemnego podziwiania dorobku człowieka nie tylko na kredowych kartach dobrze wydanych albumów. W ślad za tym rozwinął się trend tzw. mody na dziedzictwo (ang. „heritage fashion”), który oczywiście zaczął sprzyjać estetycznie korzystnym, komercyjnym działaniom. Ten pseudo-prestiż w rezultacie odebrał i wciąż odbiera zabytkom część ich życiorysu i niejako upiększa tylko te cechy, którymi chce się pochwalić. Tak niebezpieczne oddzieranie dziedzictwa z godności i robienie z niego jedynie towaru dla turystów, poza uproszczeniem jego odbioru, staje się pustym i pozbawionym refleksji narzędziem kapitału. Krakowski Kazimierz bywa już nazywany „żydowskim Disneylandem” – zaznacza dr hab. Anna Niedźwiedź w swoim artykule, co bardzo trafnie obrazuje także powyższą kwestię, ilustrując zarazem mechanizmy stereotypizowania wyobrażeń o „dziedzictwie Innych”.

Jedna z koncepcji odbudowy Katedry Notre Dame w Paryżu - szklany dach.

O tym, jak ważne są „lekcje o dziedzictwie” już na najwcześniejszym etapie i zwłaszcza w Polsce, w której wciąż wielu gloryfikuje odbudowę stolicy świadczy chociażby to, jak bardzo rozgorzała dyskusja po kwietniowym pożarze Katedry Notre Dame w Paryżu. Głośny sprzeciw wobec jakiejkolwiek innej niż tylko „zgodnej z oryginałem” odbudowy zdominował opinię publiczną i głos społeczeństwa. Taki zabieg jednak w rezultacie po raz kolejny zrobiłby z niej estetyczny turystyczny „must have”, odcinający ją od ważnego zdarzenia w jej życiorysie i zatarłaby granicę pomiędzy tym, co pierwotne, a tym co odtwórcze. Pomijając już samą kwestię tego, że w rzeczy samej miałyby zostać odbudowane także te części, które właściwie nie były oryginalnym fragmentem Katedry (wszak strzelistą wieżę dobudował – według własnej wizji – XIX-wieczny architekt Viollet-le-Duc; podobnież i witraże były rekonstrukcją). Samo zaś doprowadzenie zabytku do stanu „idealnego, jaki być może nie istniał nigdy” to przecież przebrzmiałe echa dawno już porzuconych doktryn konserwatorskich sprzed niemal 200 lat. A i samą Katedrę – wielokrotnie „liftingowaną” na przestrzeni wieków – właściwie każde pokolenie od czasu jej powstania znało i widziało inaczej. Cóż w tym wypadku miałaby oznaczać jej odbudowa „zgodnie z oryginałem”? Którą wersję budowli miałaby przywrócić? Czym jest wówczas ten oryginał? Takie pytania wciąż są zbyt rzadko zadawane.

Wracając więc do samego początku, ochrona dziedzictwa kulturowego i mądre zarządzanie nim powinno przede wszystkim postawić na wzrost świadomości i wrażliwości społecznej. W procesie czasowym zmiana to jedyny pewnik. Każdy powrót do sytuacji pierwotnej jest więc niczym innym, jak zaburzeniem tej zmiany. A architektura, jako dowód kultury materialnej, poddaje się swoim modyfikacjom jak każde inne wydarzenie życiowe. W związku z tym, że to wciąż od nas zależy, jak będą te modyfikacje przebiegać, musimy wreszcie zrozumieć, jak wielka odpowiedzialność spoczywa w naszych rękach. Posiadanie dziedzictwa kulturowego to przecież jedna z tych niewielu rzeczy, które realnie odróżnia nas od wszystkich innych gatunków zamieszkujących Ziemię.

 

Grafiki, źródła: Krzywa Wieża w Pisie -www.pxhere.com; Odbudowa Warszawy – Narodowe Archiwum Cyfrowe; Koncepcja odbudowy Notre Dame – Studio Eight Inc.

 

--------------------------------------

Ciekawe? Przeczytaj także:

Polecamy również
Gdzie kończy się ciało, a zaczyna umysł?
Co oznacza druga z rzędu Pokojowa Nagroda Nobla dla Afryki?
Abiy Ahmed Ali z Pokojową Nagrodą Nobla 2019
Literacka Nagroda Nobla z akcentem biało-czerwonym