Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Mózg w słoiku – wywiad z prof. Piotrem Winkielmanem

Mózg w słoiku – wywiad z prof. Piotrem Winkielmanem

Od wieków uważano, że człowiek składa się z ciała i duszy, które w żaden sposób nie wpływają i nie oddziałują na siebie. Kolokwialnie rzecz ujmując: pies sobie, a ogon sobie. Profesor Piotr Winkielman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, współpracownik Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w swoich badaniach pokazuje, że kartezjański dualizm w istocie jest błędnym założeniem. Ucieleśnienie poznania udowadnia bowiem, że dusza i ciało są bardziej razem, niż osobno.

Od wieków uważano, że człowiek składa się z ciała i duszy, które w żaden sposób nie wpływają i nie oddziałują na siebie. Kolokwialnie rzecz ujmując: pies sobie, a ogon sobie. Profesor Piotr Winkielman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, współpracownik Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w swoich badaniach pokazuje, że kartezjański dualizm w istocie jest błędnym założeniem. Ucieleśnienie poznania udowadnia bowiem, że dusza i ciało są bardziej razem, niż osobno. 

Świat metafor, język analogii

To wszystko przypomina koncepcję metafory. Wiele rzeczy rozumiemy przez analogię. Działanie atomu możemy porównać do tego, jak oddziałują na siebie Ziemia i jej naturalny satelita Księżyc – wokół jądra atomu krąży przecież elektron. Idea ucieleśnionego poznania zainspirowała całą serię badań. Przykładowo, możemy przyjąć, że wśród ludzi występuje koncepcja niesmaku (rozumiemy ją bardzo naturalnie). W naszych badaniach pokazaliśmy, że fizyczne ekspresje twarzy związane z tym pojęciem i te części mózgu odpowiedzialne za przetwarzanie informacji, aktywizują się, mimo iż nie musimy mieć przed sobą czegoś wzbudzającego niesmak – przekonuje naukowiec, którego gościliśmy w piątek, 22 listopada, w Centrum Kopernika.

Konsekwencje są dosyć oczywiste. Blokując w sposób farmakologiczny lub naturalny (osoby po wypadkach z urazami twarzy, po wstrzyknięciu botoksu) te konkretne miejsca na twarzy, ludziom trudniej myśli się o tych konkretnych ideach czy koncepcjach. Innymi słowy, muszą się bardziej napracować, żeby zrozumieć te metafory - pewne aspekty świata jest im trudniej zrozumieć. Daltonista może rozumieć ideę koloru, ale pewien aspekt rzeczywistości takiej osobie umyka. Oczywiście takie osoby mogą być bardziej uwrażliwione na inne zmysły, ale mimo wszystko rozumienie pewnych rzeczy opiera się na doświadczeniu – pokazuje na przykładzie prof. Winkielman. Nie mając tego doświadczenia czasem bardzo trudno zrozumieć pewne abstrakcyjne pojęcia.

Co na to Kartezjusz

Odejście od dualizmu kartezjańskiego (podział na ciało i duszę) na rzecz poznania ucieleśnionego, to bardzo ważna zmiana w paradygmacie kognitywistyki. Kognitywistka bardzo lubiła metaforę z komputerem – umysł jako wielka maszyna obliczeniowa. Myśli i ich łączenie między sobą, w jakiś sposób przypomina działanie tego sprzętu. Metafora mózgu w słoiku była błędna, ponieważ zakładano, że ciało nie robi żadnej różnicy, nie ma znaczenia dla tego o czym i jak myślimy. Kognitywistka odrzuciła tę koncepcję, co zaowocowało tym, że inaczej patrzy się na różne procesy – na przykład uczenia się. Dostrzegamy teraz, jak zmiany w ciele mogą wpływać na zmiany w emocjach. Ludzie wstrzykujący sobie botoks, są świetnym przykładem. Badania pokazują, że na osoby, którym zaaplikowano substancję osłabiającą działanie mięśnia odpowiedzialnego za marszczenie czoła, gorzej rozpoznają emocję gniewu. Podobnie będzie, kiedy za sprawą botoksu „unieruchomimy” twarz – wtedy chociażby odczytanie osoby z którą się flirtuje, staje się trudniejsze – w zaskakujący sposób tłumaczy prof. z USA.

Czy można więc zaryzykować tezę, że ogon psa merda nie sam z siebie, ale tak, jak pies chce? Innymi słowy, czy na podstawie badań jesteśmy w stanie udowodnić, że na przykład pozycja, w jakiej się znajdujemy, wpływa na nasz odczucia? Prof. Winkielman tonuje tego typu dość medialne doniesienia. Są badania pokazujące, iż osobom w pozycji leżącej trudniej jest poczuć gniew, co nie znaczy jednak, że nie da się ich rozgniewać. W pewnych badaniach próbowano udowodnić, że osoby, które siedzą w sposób „zdecydowany” (tj. w pozycji dumnej, rozkroczonej), są bardziej pewne siebie. Okazało się, że ten efekt się jednak nie powtórzył; nie odnotowano wzrostu poziomu testosteronu, nie podejmują bardziej odważnych decyzji ­– uspokaja kierownik Laboratorium Poznania Społecznego na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego.

Smutek, radość i polityka

Wiemy już, że ciało i umysł mają coś ze sobą wspólnego. Zejdźmy teraz poziom niżej i zastanówmy się, jak to jest z racjonalnością podejmowanych decyzji. Prof. przedstawia nam to na prostym przykładzie. Możesz dostać 10 zł albo zaryzykować i wygrać 5 lub 30 zł. Z ekonomicznego punktu widzenia, racjonalnym jest wzięcie udziału w loterii. Ale co jeszcze ciekawsze, odczuwalibyśmy większy smutek z wygranej 5 zł, niż radość przy zgarnięciu pełnej puli, czyli 30 zł. Bardziej smuci nas strata, niż cieszy zysk – wyjaśnia psycholog. W tym sensie – co zresztą w swoich badaniach pokazuje także Paul Bloom, amerykański psycholog i kognitywista – altruizm oparty na empatii rozumianej jako współodczuwanie, może prowadzić nas do złych decyzji. Pomagamy tym, którzy najbardziej nas poruszyli, a niekoniecznie tym, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Na naszym osiedlu zauważamy kota, któremu decydujemy się pomóc – kupujemy mu karmę, dbamy o niego, etc. Ale za tę samą kwotę moglibyśmy pomóc jakiemuś dziecku a Afryce. Problem polega na tym, że to dziecko jest zupełnie abstrakcyjne, a kot właśnie kręci się wokół naszej nogi domagając się czegoś do jedzenia. W tego typu sytuacjach bardzo często nie kierujemy się racjonalnością, tylko odwołujemy się do empatii – zaznacza prof. Winkielman.

Na to nakłada się szalenie interesujący wątek dotyczący genetycznych uwarunkowań posiadanych przez ludzi przekonań politycznych (badania prof. Petera Hatemi z Pennsylvania State University z 2012 roku) – ma oto istnieć jakiś drobny genetyczny czynnik warunkujący liberalne lub konserwatywne skrzywienie. Prof. Winkielman ponownie tonuje nasz optymizm logicznie zauważając, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Poglądy polityczne pary bliźniaków jednojajowych wychowujących się osobno będą mogą być podobne natomiast ta korelacja nie jest silna. Ideologia jest związana z treściami, a tych nie da się dziedziczyć. Ale o wiele ważniejszym argumentem przeciwko temu, są zmiany, które można zaobserwować na poziomie całych populacji. W Stanach Zjednoczonych jeszcze kilkanaście lat temu sprzeciw wobec małżeństw jednopłciowych był większy niż obecnie, a przecież głosują te same osoby. Jeśli genetyka się nie zmienia, to jak wytłumaczyć te zmiany? Oczywiście te badania warto obserwować, natomiast większą wagę należałoby przywiązać do środowiska, wychowania, edukacji, etc. ­– wyjaśnia wykładowca SWPS w Warszawie.

Dylemat wagonika

Nasz życie składa się z decyzji. Jednym z takich paradygmatów jest rachunek zysków i strat – prosta kalkulacja, z której wynika, co bardziej się opłaca. W filozofii eksperymentalnej słynny jest dylemat wagonika i jego różne wariacje. Stoimy przed moralnym (choć nie do końca) wyborem: pędzący wagonik może zabić jedną osobę lub pięć – do nas należy decyzja, jak przesunąć zwrotnicę. Podobnie rzecz będzie się miała, jeśli postawimy na szali życie jednego dziecka. Bardzo często ludzie w takich sytuacjach odwołują się do zasad moralnych. Nie można zabić na przykład dziecka, bo ono jest niewinne. Ale inne osoby odwołają się do utylitaryzmu i powiedzą, że z racjonalnego punktu widzenia „lepiej” jest zabić jedną niż pięć osób – wskazuje prof. Winkielman  i dodaje: robiliśmy badania, w których chcieliśmy pokazać, czy człowiek jest utylitarny czy pryncypialny. Bo, na przykład mając na szali decyzję, czy w imię obrony miasta, mordujemy jedno dziecko czy milion osób, to już 99% argumentując to zasadami moralnymi wskazuje, że jednak trzeba poświęcić dziecko. Ale jeśli mamy do wyboru jedno dziecko lub dwóch dorosłych, to tutaj sprawa już nie jest taka oczywista.

Zniuansujmy ten przykład i zadajmy sobie pytanie, jak kształtowałyby się decyzje, gdyby kolor skóry potencjalnych ofiar był inny od decydentów. Pierwsza intuicja jest taka, że pomagamy osobom, które mają taki sam kolor skóry. Natomiast istnieje coś takiego jak motywowana racjonalność. Studenci, którzy są liberalni, czasami podejmują odwrotne decyzje – poświęciliby pięć białych osób, żeby ocalić jedną czarnoskórą. Co ciekawe, uzasadniają ten wybór przez pryzmat moralności, choć badania pokazują, że kierują się w tych sytuacjach kwestiami rasy. Ale kiedy odwrócimy sytuację – jedna biała osoba, pięć czarnych – to wtedy uważają, że trzeba uratować pięciu czarnych, bo przecież to wydaje się racjonalne – konkluduje amerykański badacz. W zależności od sytuacji ludzie kierują się kwestiami rasowymi, ale uzasadniają to zasadami moralnymi. Szczególnie w polityce obecne jest popularne zjawisko polegające na tym, że podejmuje się jakąś decyzję, a dopiero później szuka się uzasadnienia. To tak, jak w tym popularnym komunistycznym powiedzeniu „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” – podsumowuje prof. Piotr Winkielman.

Zapraszamy do obejrzenia wykładu prof. Piotra Winkielmana Ucieleśniony język emocji. Jak umysł radzi sobie z uczuciami?, który miał miejsce 22 listopada na Uniwersytecie Jagiellońskim.

-------------------------------------

Ciekawe? Przeczytaj także: 

Zobacz video galerię

Ucieleśniony język emocji. Jak umysł radzi sobie z uczuciami? Piotr Winkielman

Polecamy również
Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?
Najpopularniejsze nasze teksty o nauce - 2017