Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

1pytanie: Jak przebiega spotkanie płodu i noworodka z drobnoustrojami?

1pytanie: Jak przebiega spotkanie płodu i noworodka z drobnoustrojami?

Drobnoustroje są wszędzie. Nie może więc dziwić pytanie o ich obecność już od poczęcia aż do pierwszych miesięcy życia poza ciałem matki. Czy dziecko w łonie rozwija się w sterylnym środowisku? A co dzieje się w momencie porodu i pierwszych chwil samodzielnego życia? Czy wtedy następuje nagły zmasowany atak bakterii? O te kwestie zapytaliśmy dr. hab. Tomasza Gosiewskiego z Katedry Mikrobiologii UJ CM.

-----------------------------------

1pytanie to rubryka na stronie NAUKA.uj.edu.pl, w której publikujemy odpowiedzi naukowców z UJ na ciekawe, nieraz fundamentalne pytania dotyczące świata, człowieka, natury, historii...

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

-----------------------------------

Ciało człowieka to skomplikowana maszyna, zbudowana z podstawowych cegiełek, czyli komórek. Komórki nie działają samodzielne, ale tworzą zróżnicowane w swej funkcji tkanki, narządy, układy narządów i w końcu cały organizm, czyli nas. Całkowita liczba komórek budujących nasze ciała, to trudna do wyobrażenia liczba 1013, czyli 10 000 000 000 000 komórek.  Wydawać by się mogło, że to najbardziej zaskakująca cecha naszego organizmu. Nic bardziej mylnego.

Nie żyjemy sami i nie mam tutaj na myśli rodziny czy szeroko rozumianego społeczeństwa. W naszych organizmach zamieszkują lokatorzy, których liczba dziesięciokrotnie przewyższa liczbę wszystkich komórek składających się na nasze ciało!! Mowa oczywiście o bakteriach, które skolonizowały chyba każdy zakamarek naszej planety, a więc i nas także. Aby lepiej oddać ogrom masy bakterii które żyją w nas, wystarczy wspomnieć, iż w przewodzie pokarmowym dorosłego człowieka żyje nawet 2 kg bakterii. Taki ogrom mikroorganizmów bakteryjnych (nazywany mikrobiomem, czy mikrobiota z określeniem konkretnej lokalizacji, np. mikrobiota jelit) koegzystuje z nami niemal od narodzin do śmierci, nie wyrządzając szkód.

Mamy więc towarzystwo i o dziwo nie robi nam ono krzywdy. Skąd więc ta fobia przed bakteriami, nazywanymi zarazkami czy mikrobami? Tak naprawdę zaledwie niektóre gatunki są chorobotwórcze, ale większość przyjazna. W naszym ciele zidentyfikowano ponad 1000 różnych gatunków bakterii, z czego u każdego człowieka występuje jednocześnie około 200 z nich.

Jak zaczyna się nasza przygoda z mikrobiomem?

Płód ludzki rozwija się przez 9 miesięcy w bezpiecznej macicy. Bardzo ściśle związane z błoną śluzową matki jest łożysko, połączone pępowiną z rozwijającym się płodem. Łożysko to już tkanka należąca do płodu. Stanowi ono barierę ochronną, przed niepożądanymi substancjami, które mogłyby się przedostać do płodu, a jednocześnie pozwala na usuwanie do ustroju matki tego, czego płód nie potrzebuje. Środowisko wewnątrz macicy kobiety ciężarnej jest uważane za przestrzeń fizjologicznie jałową (pomijając stany patologiczne zakażeń wewnątrzmacicznych), tzn. pozbawioną obecności mikroorganizmów, zatem płód powinien także pozostawać sterylny. Ostatnie badania wskazują jednak, że być może nie jest to prawdą i do wód płodowych przedostają się niektóre gatunki bakterii, należące do mikrobiota matczynego. Dziecko połyka pewną ilość wód płodowych i w naturalny sposób jego ciało ulega kolonizacji. Dane te znajdują potwierdzenie w wynikach badań smółki, czyli pierwszej wydaliny z przewodu pokarmowego noworodka, która zawiera już bakterie.

Najbardziej masywna kolonizacja (nie mylić z zakażeniem) dziecka następuje podczas porodu, kiedy to noworodek przeciska się przez kanał rodny matki. Jest on obficie zasiedlony przez liczne bakterie, głównie z rodzaju Lactobacillus, Bifidobacterium i Prevotella. Drobnoustroje te dostają się do ust dziecka i są połykane, a następnie trafiają do jelit.

Znakiem naszych czasów jest duża częstość porodów dokonywanych drogą cesarskiego cięcia, nie zawsze ze wskazań medycznych. W tej sytuacji dziecko nie ma szans na naturalną kolonizację przez bakterie z pochwy matki. Takie dzieci są zasiedlane przez zgoła odmienną florę bakteryjną, jak np. Staphylococcus (gronkowce), Clostridium, Propionibacterium czy Corynebacterium – wśród tych grup bakterii znajduje się wiele gatunków potencjalnie szkodliwych. U dzieci narodzonych poprzez cesarskie cięcie stwierdza się obniżoną liczbę bakterii z rodzaju Bifidobacterium, które są uważane za istotne w stymulacji odporności jelitowej na zakażenia.

Także wcześniejszy poród wpływa na skład mikrobiota jelit dzieci. Wykazano że u noworodków przedwcześnie urodzonych zmniejsza się liczba bakterii z rodzajów Bifidobacterium i Bacteroides (są to gatunki beztlenowe), zaś wzrasta liczebność gatunków tlenowych takich jak: Enterococcus, Enterobacter czy Staphylococcus, które bardzo często bywają przyczyną zakażeń nie tylko u noworodków, ale i osób dorosłych.

Kolejnym bardzo ważnym etapem w życiu noworodka oraz jego mikrobiomu jest sposób karmienia. Naturalnym pokarmem w pierwszych miesiącach życia jest mleko matki, które oprócz przeciwciał zawiera także bakterie z rodzaju Bifidobacterium. Noworodki karmione sztucznymi mieszankami mają zaburzony skład mikrobiota jelit.

Po co nam bakterie w przewodzie pokarmowym?

W średniowieczu dziesiątkowały nas epidemie wynikające z totalnego braku higieny, a dziś wpadamy w drugą skrajność,
w  reżim sterylności, co skutkuje zgoła innymi chorobami.

Bakterie komensalne, czyli naturalnie zamieszkujące nasze ciało, występują głównie w przewodzie pokarmowym, w jamie ustnej, na skórze, w górnych drogach oddechowych. Czy reszta lokalizacji w naszych zdrowych ciałach jest od nich wolna? Do niedawna uważano że tak, pojawiają się już jednak doniesienia, że niekoniecznie. Co więcej, ich obecność pomaga nam w ochronie przed naprawdę chorobotwórczymi drobnoustrojami, blokując dostęp do naszego ciała. Mikrobiota jelit we wczesnym dzieciństwie stymuluje prawidłowe dojrzewanie układu odpornościowego oraz bierze aktywny udział w procesach trawienia i przyswajania pokarmu przez całe życie.

Postęp jaki dokonał się w medycynie oraz w tzw. jakości życia, nie wpływa najlepiej na naszych małych towarzyszy życia. Wprowadzenie antybiotyków do praktyki medycznej oraz wyśrubowane standardy higieny i niemal sterylna żywność ograniczyły znacznie ilość zakażeń. Niestety, każdy medal ma dwie strony. Antybiotyk nie odróżnia „wrogiej" bakterii od przyjaciela – jest jak bomba atomowa, która zabija wszystko, co da się zniszczyć w jej zasięgu. Wielu chorób, wcześniej mało znanych, jak: alergie, astma, przewlekłe stany zapalne przewodu pokarmowego, otyłość, a nawet cukrzyca, związane są z zaburzeniem mikrobiomu, co jest z kolei wiązane ze stosowaniem antybiotykoterapii czy spożywaniem żywności, produkowanej przy użyciu antybiotyków lub środków antyseptycznych. Na domiar złego, nie jesteśmy w stanie wprowadzić do naszych jelit „dobrych" bakterii, ponieważ spożywamy sterylną żywność i żyjemy w niemal sterylnych domach. Oddalamy się od natury, a to niekorzystnie odbija się na naszym stanie zdrowia. W średniowieczu dziesiątkowały nas epidemie wynikające z totalnego braku higieny, a dziś wpadamy w drugą skrajność, w tzw. reżim sterylności, co skutkuje zgoła innymi chorobami.

Polecamy również
Czym zajmuje się inżynieria tkankowa?
Co dzieje się z pokarmem, który zjadamy?
1pytanie: Po co nam gorączka?
1pytanie: HPV – z czym mamy do czynienia?