Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nauki ścisłe

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Czy powinniśmy się bać „bestii ze wschodu”?

Czy powinniśmy się bać „bestii ze wschodu”?

Jakiś czas temu w mediach pojawiły się informacje na temat naciągającej z Syberii "bestii ze wschodu", czyli gwałtownej zmiany warunków atmosferycznych, powiązanej z siarczystymi mrozami i obfitymi opadami śniegu. Według doniesień "bestia" miała zacząć "atakować" granice Polski mniej więcej w połowie stycznia. O tym, czego tak naprawdę możemy się spodziewać w tej kwestii oraz z czym to się wiąże, pisze prof. dr hab. Zbigniew Ustrnul z Zakładu Klimatologii Wydziału Geografii i Geologii UJ.

W ostatnich dniach w różnych mediach pojawił się intrygujący i złowieszczy termin „bestia ze wschodu”, który łączony jest z przewidywaniem ekstremalnie surowych warunków pogodowych w Polsce w najbliższych tygodniach. Obserwując, łagodny dotychczas przebieg zimy 2020/2021, dramatyczny rozwój pandemii wirusa COVID-19 na świecie, a także wiele jeszcze innych międzynarodowych doniesień o różnych tragicznych wydarzeniach, trudno nie ulec negatywnym nastrojom, czy wręcz psychozie, związanym z najbliższą przyszłością, tym razem wywołaną przewidywanymi warunkami meteorologicznymi. Spróbujmy jednak do tej sprawy podejść w sposób obiektywny i wyważony korzystając z wiedzy i doświadczeń jakimi dysponują klimatolodzy.

Po pierwsze, surowe warunki zimowe, w tym też w styczniu – klimatologicznie najchłodniejszym miesiącu na znaczącym obszarze Polski – zdarzały się w historii wielokrotnie. Dzięki kilku stacjom o długich, sekularnych seriach pomiarów meteorologicznych na terenie Polski dysponującymi w pełni jednorodnymi ciągami danych można łatwo stwierdzić, że surowe zimy pojawiały się bynajmniej niesporadycznie. Dane pochodzące z najdłuższej nieprzerwanej serii pomiarów meteorologicznych w Polsce tj. ze stacji historycznej Zakładu Klimatologii UJ, której początki sięgają 1792 roku, dość jednoznacznie świadczą o tym, że bardzo surowe zimy i stycznie zdarzały się wielokrotnie. Za najbardziej surową należy uznać zimę 1829/30, kiedy średnia temperatura spadła do -10.3°C (współczesna 30-letnia średnia klimatologiczna wynosi około 0.0°C). Surowe zimy, choć już nie tak ekstremalne, wystąpiły w latach 1870/71, 1928/29, 1939/40.  Po II wojnie światowej za takie należy też uznać: 1946/47 oraz 1962/63. Historia surowości zim wskazuje na to, że w ostatnich kilkudziesięciu latach liczba takich okresów jest mniejsza. Dotyczy to zwłaszcza XXI wieku. Zimy w ostatnim 20-leciu są po prostu cieplejsze. Warto jednak zauważyć, że i w tym okresie miały miejsce dość surowe zimy jak np. 2005/06, czy też zwłaszcza stycznie lat 2006 (-6.2°C) oraz 2010 (-5.2°C).

Po drugie, należy postawić pytanie o bezpośrednie przyczyny surowych zim czy też krótszych epizodów zimowych i o rolę rzekomej „bestii ze wschodu”. Niewątpliwie, zostawiając na boku poważny problem współczesnego ocieplenia klimatu i jego przyczyn, należy stwierdzić, że bezpośrednio za warunki te są odpowiedzialne uwarunkowania synoptyczne, czyli rozkład głównych układów barycznych w skali całej Europy. Za występowaniem tzw. arktycznych mrozów nad Polską rzadko odpowiada błędnie nazywany napływ mas powietrza znad Arktyki. Stoi za nimi napływ powietrza polarnego kontynentalnego z sektora wschodniego. Najczęściej jest to spływ bardzo mroźnego powietrza z kierunku wschodniego lub północno-wschodniego a więc znad Rosji, zwłaszcza z jej północnej części. Napływ (adwekcja) takiego powietrza jest uwarunkowana zaleganiem silnego wyżu rosyjskiego, który swoim klinem sięga Europy Środkowej lub Północnej. Niekiedy wyż ten ma swoje centrum nad Półwyspem Skandynawskim przyjmując nazwę wyżu skandynawskiego. Jeżeli takie układy wyżowe są tzw. stacjonarnymi, tj. zalegającymi przez kilka a nawet kilkanaście dni to w Europie Środkowej, w tym w Polsce mogą wystąpić dłuższe okresy z bardzo niską temperaturą powietrza sięgającą nawet -30°C (oczywiście rekordowo niskie temperatury osiągają jeszcze niższe wartości). Te niskie temperatury wiążą się też nie tylko z samym napływem mas powietrza polarno-kontynentalnych ale dodatkowo z występowaniem niewielkiego zachmurzenia, zwykle wręcz warunków bezchmurnego nieba, które powoduje dodatkowe wypromieniowanie z powierzchni Ziemi, co pogłębia jeszcze bardziej spadek temperatury w porze nocnej. Na południu Polski, na obszarze gór i wyżyn warunki pogodowe dodatkowo podlegają modyfikacji urozmaiconej rzeźby terenu. Bardzo często w tych warunkach synoptycznych dochodzi do orograficznego spływu zimnego powietrza ku wklęsłym formom terenowych (dolinom, kotlinom) powodującego występowanie jeszcze niższych wartości temperatury powietrza. Klasycznym przykładem takich terenów są  chociażby Kotlina Żywiecka, Kotlina Orawsko-Nowotarska, Doły Jasielsko-Sanockie w Karpatach czy też Kotlina Jeleniogórska w Sudetach, gdzie często obserwuje się zjawisko inwersji temperatury powietrza.

Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania synoptyczne można zastanowić się co nas czeka w najbliższej przyszłości, czyli jakie prognozowane są warunki cyrkulacyjne nad Europą Środkową. Zagadnienie to jednak należy do domeny synoptyków meteorologicznych, którzy na podstawie różnych modeli analizują prognozę warunków pogodowych oraz ich uwarunkowania. Choć horyzont takich prognoz zwykle nie przekracza 5-7 dni, to dla dłuższych okresów tworzy się tzw. prognozy długoterminowe, które jednak mają wymiar orientacyjny. W Polsce za oba rodzaje tych prognoz odpowiedzialny jest IMGW, który jak ostatnio stwierdził rzecznik prasowy tej instytucji, w najbliższym okresie nie przewiduje dłuższego epizodu z bardzo niskimi temperaturami powietrza, czyli też warunków cyrkulacyjnych, które mogą być ich powodem, a tym samym brakiem występowania przysłowiowej „bestii ze wschodu”.

Analizując ostatnie wyniki różnych dostępnych prognostycznych modeli meteorologicznych trudno nie zgodzić się z opinią IMGW. Najbliższy okres powinien się charakteryzować przeciętnymi, umiarkowanymi, warunkami pogodowymi, jednak z większą ilością opadów - w tym zwłaszcza śniegu - niż to miało miejsce ostatnio. Prognozowane zaleganie układu wyżowego nad Europą Środkową może przyczynić się do spadków temperatury powietrza, zwłaszcza nocą, jednak wydaje się, że będą one dalekie od tych, które mogłaby przynieść adwekcja zimnych mas powietrza ze wschodu. Na koniec należy także pamiętać o tym, że dynamika układów barycznych, zwłaszcza nad naszą częścią kontynentu jest duża i nie można nigdy wykluczyć znaczącej zmiany prognozowanych warunków cyrkulacyjnych i tym samym pogody. Już sam termin prognoza wskazuje na to, że jest to tylko przewidywanie a nie zapewnienie o wystąpieniu określonego stanu czy też zdarzeń. W prognozach pogody, mimo znaczącego wzrostu ich sprawdzalności w ostatnich latach, zawsze występuje pewien element niepewności, co zresztą dotyczy nie tylko obszaru Polski. Każda prognoza pogody posiada tylko określony poziom prawdopodobieństwa łącznie z bardzo niewielką możliwością pojawienia się „bestii ze wschodu”.

 

Prof. dr hab. Zbigniew Ustrnul
Kierownik Zakładu Klimatologii UJ
Ekspert w IMGW

Polecamy również
Wielka Koniunkcja jako gwiazdka wigilijna
Wielka Koniunkcja jako gwiazdka wigilijna
Legendarny radioteleskop Arecibo przechodzi do historii
Legendarny radioteleskop Arecibo przechodzi do historii
„Podsłuchiwanie” ciemnej materii
„Podsłuchiwanie” ciemnej materii
Tydzień Noblowski 2020 - komentarze
Tydzień Noblowski 2020 - komentarze