Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nauki (od) zawsze stosowane

Nauki (od) zawsze stosowane

Promocja nauki nie jest niczym nowym i wydumanym, nie jest chwilowym hobby. Fakt, że postrzegana jest jako nowinka, wynika z niedawnych zmian w relacjach społecznych. Ale przecież dzielenie się wiedzą i sposobami dochodzenia do odkryć jest oparte na wartościach od zawsze tkwiących w etosie nauki, takich jak prawda, wolność i mądrość. Bez nich nie powstałaby ta wewnętrzna potrzeba, która napędza proces naukowy.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Bożena Podgórni
Polonistka. W CITTRU zajmowała się popularyzacją nauki. Redaktorka i autorka tekstów w „Projektorze Jagiellońskim"; zainteresowana kwestią komunikacji naukowej skierowanej poza uczelnie. bozena.podgorni@gmail.com
Od autorki: Rozpoczynając pracę nad tym tekstem, musiałam zadać sobie pytanie: dlaczego właściwie obchodzi mnie promocja nauki? Czemu chcę wiedzieć, co dzieje się w laboratoriach i gabinetach? Skąd bierze się moja ciekawość tego, o czym pisze się w periodykach naukowych i tomach publikacji? Czemu właściwie chcę przekonywać do tego innych? Nie jestem pracownikiem naukowym, nie znam aparatury pojęciowej ani metodologii badań, ale pomimo to moja ciekawość nie jest mniejsza.

Mocno ugruntowany w ostatnim stuleciu wizerunek naukowca jako osoby zamkniętej za murami uniwersytetu stał się niewątpliwie przyczyną zwiększenia dystansu, który dzieli go od zwykłych ludzi. Z tego właśnie względu z jednej strony zainteresowanie nauką zmalało, a z drugiej – kwestia zaangażowania naukowców w komunikację zewnętrzną, skierowaną do wszystkich ludzi, spadła z listy zadań priorytetowych. Trudno się temu dziwić. Uprawianie nauki długo nie łączyło się w sposób naturalny z procesem przekazywania wiedzy „na zewnątrz", szczególnie w czasach, gdy rzeczywistość była zakłamywana przez propagandę komunistyczną. Jednym z głównych celów nauki jest przecież dążenie do prawdy.

Prawo do wiedzy

Kiedy zastanawiam się nad tym, co leżało u podstaw nauki, to intuicyjnie odpowiadam: weryfikacja ludzkiego doświadczenia (Kopernik – teoria heliocentryczna), pokonywanie naturalnych ograniczeń (Archimedes – prawo dźwigni), poszukiwanie odpowiedzi na to, co tkwi w ludzkiej naturze (Freud – psychoanaliza), ale przede wszystkim działanie na rzecz polepszenia życia człowieka. Myślę, że jest to bliskie stanowisku, jakie przedstawia Agnieszka Lekka-Kowalik w artykule „Nauka a dobro człowieka". Idąc tym tropem, przekonuję się, że człowiek (czyli każdy z nas) tkwił w centrum nauki od zawsze, także wtedy, gdy nie istniały jeszcze uniwersytety. Wobec tego wpływ nauki na to, jak wygląda nasze życie, jest właściwe bezdyskusyjny, a nasze prawo do wiedzy na ten temat naturalne.

I właśnie stąd wynika potrzeba promocji nauki. Naukowcy powinni rozumieć, że skoro to, co robią w swojej codziennej pracy wpływa na życie wszystkich ludzi, to ich obowiązkiem jest działać tak, by ci, których to dotyczy, mogli się o tym dowiedzieć. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy.

W historii świata, w obrębie różnych kultur liczba posiadających to bezcenne bogactwo intelektualne zazwyczaj stanowiła mniejszość w stosunku do ogółu. Jednak zmienia się to wraz z postępem. Obecnie nie można ot tak uznać, że w elitarności nie ma nic złego, a dzielenie się wiedzą nie jest żadnym celem, bo tym samym fundamenty pracy naukowej ległyby w gruzach. Nauka prowadzi bowiem do postępu, który jest z kolei motorem zmian społecznych, na bazie których tworzą się roszczenia o powszechny dostęp do jej owoców. Odbierzmy to prawo, a zaprzeczymy postępowi, a tym samym sensowi nauki.

W artykule „Wolność nauki a etos" ks. prof. Stanisław Kowalczyk (KUL) rozważa kwestię wolności pracy naukowej, wskazując na zagrożenia, jakie niosą za sobą z jednej strony nadmierna kontrola, ograniczająca wolność, czyli niezbędny warunek rozwoju nauki, z drugiej warunek absolutnej wolności. Jak jednak rozwiązać ten paradoks? Bez wolności nie ma prawdziwej nauki, ale przecież pełna wolność przynosi ryzyko zachowań nieetycznych, nie służących dobru człowieka, czyli zaprzeczających nauce. Autor przyznaje, że instrumenty prawne nie są dobrym rozwiązaniem, aby ustanawiać granice nauki.

W moim przekonaniu działalność promocyjna, informacyjna, która prowadzona jest jasnym i klarownym językiem, może stać się narzędziem podejmowania dialogu ze społeczeństwem. Dzięki temu łatwiej będzie określić, kiedy należy postawić granicę.

Nie do wiary

Nauka uprawiana jest po to, by poprawiać jakość ludzkiego bytu, i dzieje się tak zarówno w przypadku dziedzin obejmowanych szerokim pojęciem nauk o życiu, jak i tych humanistycznych – takie stwierdzenia uznawane są za banalne. Skoro jednak wszyscy uważają to za oczywiste, to skąd właściwie wzięła się przypisana środowisku akademickiemu symbolika wieży z kości słoniowej?

Praca naukowa jest o ludziach i dla ludzi, a ta użyteczność nie zamyka się tylko w powszechnie znanym i używanym teraz pojęciu wdrożeń. Precyzyjnie ujął to już sto lat temu prof. Jan Łukasiewicz: „Celem nauki jest budowanie syntez, zaspokajających ogólno-ludzkie [sic!] potrzeby intelektualne" [Jan Łukasiewicz (1912), „O twórczości w nauce", pierwodruk w: „Księga pamiątkowa ku uczczeniu 250-tej rocznicy założenia Uniwersytetu Lwowskiego przez króla Jana Kazimierza r. 1661", t.1]. Oczywiście najłatwiej byłoby wymienić praktyczne efekty badań wydziałów farmaceutycznych i medycznych, chemików, fizyków czy biologów. W końcu, w wyniku ich pracy powstają np. leki, a te w bezpośredni sposób wpływają na życie pacjentów.

Tylko że poprzestanie na takim uzasadnianiu roli nauki jest ryzykowne. Zaraz znajdzie się przecież głos, który przypomni, jak wiele substancji niosących nadzieję nigdy nie przeszło testów toksykologicznych, ile z nich wykazało mierną skuteczność lub zbyt późno przekonano się o powodowanych przez nie efektach ubocznych.

Wyliczanie praktycznych efektów pracy naukowej to jedno. Popularyzacja nauki ma pokazywać więcej, bo odnosi się ona do bogactwa, które niesie ze sobą sam fakt poszukiwania odpowiedzi na nurtujące nas pytania i dzielenia się tym, co odkryliśmy. Każdy ułamek wiedzy staje się inspiracją do nieustannego ulepszania świata.

Aby wszyscy mieli szansę się o tym przekonać, nauka musi stać się częścią tego świata – istnieć w nim na co dzień, przestać być tajemnicą ukrywaną w akademickich murach. Wiedza naukowa nie musi czynić nikogo naukowcem, ale może wzmocnić jego poczucie uczestniczenia i odpowiedzialności. Czy nie to samo dzieje się w przypadku sztuki? Nauka jest ważną częścią kultury.

Foto:

  • Nauka na chodniku. Za pomocą działań zbliżonych do ulicznego happeningu można wiedzą zainteresować przechodniów. Na fotografii warsztaty Science Busking w ramach Szkoły Promocji Nauki. Foto: Anna Wójcik

 

 

Strony: 1  2