Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

 

Wiedza - niewiedza

Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Niewiedza naszych odbiorców powinna być powodem, dla którego zwiększamy swoje wysiłki – wyzwaniem, a nie wymówką. Brak zainteresowania ze strony społeczeństwa wynika z zaniedbania. Wiedza wypływa z uniwersytetów, jej zasięg zależy od siły, jaką procesowi „wydostawania się" wiedzy nadano na starcie.

Ponieważ żyjemy w czasach, w których wiedzę naukową trudno zmierzyć i objąć jednym umysłem, społeczeństwa, które finansują naukę, opierają swoje przekonanie o jej jakości i pożyteczności na czystym zaufaniu. Nie mają innego wyboru. Wyróżnienia takie jak Nagroda Nobla do niedawna dawały poczucie, że ktoś nad tym panuje. Powoli staje się to jednak niewystarczające (przykład Rongxianga Xu, chińskiego naukowca mieszkającego w USA, który podważa werdykt noblowskiej Akademii z 2012 roku). Należy zadać sobie w związku z tym pytanie, jak długo prestiż nauki i naukowca będzie trwał niezagrożony.

Trudno o inną grupę zawodową finansowaną z pieniędzy publicznych, która cieszyłaby się większym szacunkiem społeczeństwa i która jednocześnie tak mało by się tym interesowała. Obecny styl uprawiania nauki nie podkreśla bezpośredniej zależności między naukowcami a mecenasami (obywatelami), o których przychylność należałoby nieustannie dbać. To oddzielenie nauki od codzienności sprawdzało się przez dłuższy okres, dlatego jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Teraz czasy się zmieniły. Żyjemy w dobie informacji, a to gruntownie zmienia model komunikacji. Przede wszystkim pozwala przekraczać granice i przybliża. Wiedza nie jest już zabezpieczona, nie może zostać schowana przed niepowołanymi oczami w kolejnej „bibliotece aleksandryjskiej". Nie ma powodu zakładać, że ta nowa rzeczywistość nie dotknie akademickiej twierdzy.

Słynna sprawa ACTA pokazuje, że zaczyna się epoka, w której „głos społeczny" stanie się narzędziem podejmowania decyzji. Należy zadbać, aby w tym głosie słychać było podziw dla nauki. Być może to jest właściwy miernik – prawdziwy impact factor. Jak to uczynić? Podpowiedzi udzielić mogą poniższe przykłady.

Uwaga! Dowody nienaukowe

Historie o tym, że popularyzacja wiedzy jest odwieczna, a nauka zmienia życie ludzi…

Śmiertelnie poważnie o nauce
Wspaniały Archimedes tak bardzo dawał się pochłonąć swoim obliczeniom, że zdarzało mu się zapominać o kąpieli. Zresztą problem ten nie dotyczył tylko higieny osobistej. Po zdobyciu Syrakuz nie zauważył, w jakim położeniu się znajduje i naraził się żołnierzom, którzy przyszli go pojmać. Stanowczo żądał, aby nie niszczyli jego pracy – obliczeń wykonanych na piasku. Skończyło się to dla niego tragicznie. Rozjuszeni żołnierze ścięli mędrca, mimo wyraźnego nakazu pojmania go żywcem. Jego głębokie roztargnienie może być symbolem postawy, jaką zdarza się przyjmować polskim naukowcom – pochłonięci nauką zapominają o świecie zewnętrznym.

Szczęśliwie mędrzec ten nie zapomniał, jakie znaczenie ma wymiana myśli dla rozwoju wiedzy. Była dla niego tak samo ważna, jak ich powstawanie – idea nabiera swej wartości dopiero w zderzeniu z innym umysłem. Ten wybitny uczony rozumiał to doskonale. Wiedział jak ważne jest ścieranie się idei, dlatego w relacjach międzyludzkich nie polegał wyłącznie na logice. Aby sprawdzić czujność i zaangażowanie uczonych, z którymi korespondował, uciekał się do podstępów – wystawiał ich na próby, przedstawiając fałszywe teorie. Być może był to zwykły podstęp, podyktowany chęcią zdemaskowania mniej poważanych kolegów… Ja stawiam na ogromne poczucie humoru, które jest ważnym składnikiem eliksiru mądrości i ważnym elementem procesu promocji nauki.

Wieczny docent
Dla wielu osób najbardziej znanym polskim astronomem był Kazimierz Kordylewski. Ten wieczny docent, którego nazwisko nadano księżycom pyłowym Ziemi, popularyzował naukę z wielkim zapałem i energią. Zapamiętany został z licznych happeningów, z których najbardziej znanym był pokaz kamienia z Księżyca, zorganizowany przez niego w roku 1971. Nieukrywał nigdy, że dla popularyzacji swej ukochanej dziedziny zrobiłby wszystko. Jako że warunkiem obejrzenia wypożyczonego z USA kamienia (postawionym przez komunistyczne władze) było członkostwo w Polskim Towarzystwie Astronomicznym, przy wejściu do sali można było złożyć deklaracje członkowskie – efektem były tysiące nowych członków.

„(…) Patrzyłem przez okno, to nie była zwyczajna kolejka, te tłumy przypominały pielgrzymkę do relikwii. Wszystko to w atmosferze nadziei, że gdzieś tam jest inny świat. Pozwalał ludziom oderwać się od codziennych problemów. Ponad systemami, ponad granicami, przenosił ich w inny wymiar – tak pamięta tamte pokazy syn Kordylewskiego [Leszek – przyp. autorki]. Pamięta też, że wydarzenie przysporzyło ojcu wrogów. Nie zmienia to faktu, że o docencie Kordylewskim mówił wtedy cały Kraków".

„(…) Wierzył w potęgę mediów. Miał z dziennikarzami dobre układy. Popularyzację nauki czy to w prasie, czy w radiu traktował jako przemycanie idei. Nie była to tylko opowieść o planetach, mgławicach – to było przekazywanie wartości. Astronomią podkopywał system... – uważa dzisiaj Leszek Kordylewski" Zobacz).

Akademik, który pociągnął za sobą tłumy
W roku 1995 Bogota (stolica Kolumbii) była miastem-piekłem – o ogromnej przestępczości, wysokich wskaźnikach przemocy w rodzinie i wypadków samochodowych, olbrzymich obszarach slumsów w centrum, bez kanalizacji i z ograniczonym dostępem do bieżącej wody. W sferze politycznej panował klientelizm – nikt nie wierzył w czyste intencje polityków, bo motywem ich działań były zazwyczaj osobiste interesy. I wtedy wśród kandydatów w wyborach na burmistrza pojawił się człowiek niespotykany. Antanas Mockus, rektor Uniwersytetu w Bogocie, matematyk i filozof. Kontrowersyjny Mockus, w obliczu zamieszek na uniwersytecie, sięgnął po środki skrajne, które nie zdziwiłyby być może w środowisku artystycznym, poszukującym swojego wyrazu, ale z pewnością nie przystawały rektorowi. W efekcie był zmuszony zrezygnować z funkcji rektora uniwersytetu. To stało się początkiem jego niezwykłej drogi politycznej.

Brodaty mężczyzna, który nie pasuje do wizerunku polityka, postanowił zmienić oblicze swojego miasta, zainspirowany między innymi pracami filozofa Jürgena Habermasa i ekonomisty Douglasa Northa. Korzystając z wiedzy akademickiej oraz talentu dydaktycznego, pragnął krok po kroku odmienić życie mieszkańców tego nieszczęsnego miasta. Zwyciężył wybory, bo Bogotanie po raz pierwszy mieli do czynienia z kimś, kto w tak otwarty sposób komunikuje o swoich celach. Burmistrz używał nieznanych w polityce metod – sięgnął po język symboli, metafor i gestów – uniwersalny i skuteczny zarówno w trakcie kampanii, jak i kadencji. „Poza tworzeniem prawa, chciał kreować kulturę, która pobudzała wszystkich obywateli do kontrolowania wzajemnie swoich zachowań. To miało nie tylko stworzyć miasto bardziej praworządne, ale także miasto, którego obywatele wierzą w to, że aktywnie przyczyniają się do doskonalenia otoczenia" [Cory Siskind, „Mimes, Sunflowers, and Good Governance: An Examination of the Political Philosophy, Pedagogic Policies, and Campaign Strategy of Antanas Mockus Through the Lens of Colombian Electoral Politics"].

Mockus walczył z bezprawiem na ulicach za pośrednictwem mimów, którzy pokazywali obywatelom stolicy ich zachowania w krzywym zwierciadle. Spacerował po mieście w stroju „Supermieszkańca", aby pokazać właściwe wzorce zachowań. Zatrudnił na najważniejszych stanowiskach wybitnych specjalistów z danych dziedzin, nie zaś, jak działo się dotychczas – ludzi z politycznego klucza. Pokazał na własnym przykładzie, jak radzić sobie z agresją. Był inicjatorem Nocy Kobiet, kiedy to tysiące matek, żon i córek wychodzi na miasto, aby świętować, podczas gdy mężczyźni opiekują się dziećmi. Wziął publicznie prysznic, aby zachęcić do oszczędzania wody. Mockus i Bogota są jak „nauczyciel i siedmiomilionowa klasa" – pisała prasa. Wszystko zaczęło się od wiary w to, że wiedza może zmieniać życie ludzi na lepsze. „Tym co pcha mnie do robienia rzeczy, które niektórzy uznają za ekscentryczne, jest moja pasja do nauczania" [Za: María Cristina Caballero, „Academic turns city into a social experiment, Mayor Mockus of Bogotá and his spectacularly applied theory"] – powiedział w jednym z wywiadów. Jego motorem do działania była filozofia. Co najważniejsze, działania te okazały się skuteczne i odmieniły nie tylko materialne otoczenie mieszkańców tego miasta, ale również ich samych.

 

Foto od góry:

  • Protest przeciw ACTA przed Parlamentem Europejskim. Foto: Greensefa „Greens/EFA MEPs protest ACTA"/ Flickr [CC-BY-SA-2.0].
  • Kazimierz Kordylewski przy chronokinematografie na tarasie Obserwatorium w Krakowie – lata dwudzieste XX wieku. Foto: www.kordylewski.pl
  • Antanas Mockus. Foto: Sergio Fajardo Valderrama, [CC-BY-2.0], via Wikimedia Commons.
Polecamy również
Science market. Czy komercyjny marketing może inspirować promocję nauki?
Popkultura w otoczeniu nauki
Strony: 1  2