Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Orbán po raz piąty

Orbán po raz piąty

Viktor Orbán, stojący na czele węgierskiego Fideszu, po raz piąty, a czwarty z rzędu, wygrał wybory parlamentarne na Węgrzech. Węgierskie wybory analizuje dla nas dr hab. Tadeusz Kopys z Zakładu Polityki i Kultury Krajów Śródziemnomorskich UJ.

Kariera polityczna Viktora Orbana zaczęła się w 1989 roku, kiedy jako 26-latek wystąpił na pogrzebie węgierskiego premiera Imre Nagya. Był młody i odważny, a światowe media dostrzegły w nim idealistę, który wezwał sowieckie wojska do opuszczenia Węgier. Domagał się też przeprowadzania wolnych wyborów. W 1988 r. przyszły premier Węgier otrzymał stypendium naukowe od George'a Sorosa. Orban zamierzał studiować na Oksfordzie funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego. Fundacja Sorosa przychyliła się do prośby młodego Węgra, przyznała mu stypendium w wysokości 10 tys. dolarów. Po powrocie ze studiów Fundacja Sorosa wsparła powstającą partię Fidesz kwotą kilkuset tysięcy dolarów.

W wyborach w pierwszych dniach kwietnia 2022 roku zwycięstwo odniosła koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) uzyskując prawie 54 proc. głosów, zaś zjednoczona opozycja ponad 34 proc. głosów. Do parlamentu weszła jeszcze skrajnie prawicowa partia Nasza Ojczyzna z 6,3 proc. Koalicja Fideszu-KDNP zdobyła 135 mandatów, zjednoczona opozycja 56 mandatów, natomiast Nasza Ojczyzna siedem miejsc w parlamencie. Do parlamentu dostał się jeszcze przedstawiciel narodowości niemieckiej. Nie jest zaskoczeniem, że Fidesz wygrywa praktycznie we wszystkich wiejskich okręgach (także w mniejszych miastach), podobnie jak nie zaskakuje to, że opozycja zgarnia zdecydowaną większość mandatów w Budapeszcie. Jednak w Budapeszcie Fideszowi uda się wywalczyć co najmniej jeden (sic!) mandat.

Opozycja stworzyła przed wyborami jedną listę, próbując w ten sposób zwiększyć swoje szanse w wyborach, które częściowo odbywają się w okręgach jednomandatowych. Tworząc jedną listę, skupiając reprezentantów różnych partii, opozycja nie posiadała jasno sprecyzowanego programu, co ułatwiło zadanie Fideszowi, który wyrósł na partię opatrznościową. Prestiżową porażkę poniósł także kandydat opozycji na premiera: Péter Márki-Zay przegrał w swoim okręgu z kandydatem Fideszu.

Orban ostrzegał, że „potężne międzynarodowe ośrodki władzy” zjednoczyły się przeciwko Węgrom i partii Fidesz. To ci sami podejrzani, co zwykle: Unia Europejską, pochodzący z Węgier amerykański biznesmen George Soros, „międzynarodowa lewica” i międzynarodowe media. W zwycięstwie pomogły premierowi patriarchalne, proste, ludowe zasady traktowane przez niego jako narodowe fundamenty. 

Historyk i publicysta Paul Lendvai uważa, że przeciętnym wyborcą Viktora Orbána jest homo kadaricus, tj. wyborca skupiony przede wszystkim na bezpieczeństwie socjalnym.

Gulaszowy komunizm z czasów Janosa Kádára przyzwyczaił naszych bratanków do stabilizacji. Sytuacja społeczna pogorszyła się w ciągu kolejnych dwóch dekad tak bardzo, że w 2009 r. aż 79 proc. ankietowanych wskazywało, że żyje im się gorzej niż przed rokiem 1990. Społeczeństwo węgierskie jest także bardzo nieufne instytucjom odpowiedzialnym za poziom demokracji. Węgrzy ufają również instytucjom UE w stopniu większym niż średnia UE (62% respondentów w Parlamencie Europejskim w porównaniu ze średnią UE wynoszącą 51%). Co ciekawe, większy odsetek respondentów ma zaufanie do Komisji Europejskiej (66%), podczas gdy średnia unijna jest tutaj znacznie niższa (47%). Ogólnie zaufanie popierających prawicowe partie obywateli do rządu, który doszedł do władzy w wyborach w 2010 roku, doprowadziło do wzrostu zaufania instytucjonalnego. Według danych ankietowych zaufanie do instytucji krajowych politycznych wzrosło na Węgrzech w latach 2011-2016. Analizując wzrost zaufania poszczególnych grup społecznych zaufanie wzrosło bardziej wśród grup o niższym statusie (o niskich dochodach, bezrobotni), podczas gdy wzrost zaufania wzrósł mniej niż przeciętnie wśród grup o wyższym statusie (wyższe wykształcenie, wysokie dochody). Według sondażu przeprowadzonego przez Instytut IDEA na początku 2020 roku tylko 37 proc. wyborców Fideszu uważa, że dla Węgier najważniejsze jest utrzymanie dobrych stosunków z UE, podczas gdy wśród zwolenników partii opozycyjnych wartość ta waha się od 70 do 90 proc. Węgierskie społeczeństwo odziedziczyło wysoki poziom indywidualizacji, może nawet anomii społecznej, który nie sprzyja obecnie uczestnictwu w sprawach publicznych. Już w latach 80. ubiegłego wieku badacze wskazywali na wysoki wskaźnik izolacji w społeczeństwie węgierskim. W 2006 roku aż 41% Węgrów miało codziennie kontakt z kilkoma osobami. W krajach zachodnich ten wskaźnik był bardzo niski (we Francji 12%, 18% w Niemczech), ale także w krajach postkomunistycznych Europy Środkowej był niższy niż na Węgrzech (w Czechach 18%, w Polsce 32%). Taki stan rzeczy nie sprzyjał budowie zdrowego społeczeństwa na Węgrzech, ponieważ słabość kontaktów nie wpływała na wzrostu tolerancji, akceptacji odmienności i pokojowego współistnienia różnych przekonań kulturowych i politycznych.

Pesymistycznie na temat dziedzictwa Europy Środkowej wypowiadał się także filozof István Bibó, który uważał, że rozwój Węgier determinowany jest jednoczesnym spojrzeniem na Zachód i doświadczeniem oddalenia od Zachodu. Skąd taka ponura konstatacja? Węgry odczuły na własnej skórze bierność i obojętność od świata zachodniego w przeciągu dwóch ostatnich stuleci w czasie kilku krytycznych wydarzeń (dwie rewolucje 1848-1849 oraz 1956).

Świat zachodni jest oskarżany nad Dunajem o przyczynienie się do podziału Węgier po pierwszej wojnie światowej (traktat trianoński) oraz o to, że nie uczynił nic w sprawie rewizji granic w czasach Horthyego, a po 1945 roku utrwalił na dalsze dziesięciolecia „trianońskie granice”. Pod koniec II wojny światowej Budapeszt był zbombardowany przez aliantów, a po 1945 roku Zachód wydał Węgry na pastwę czerwonego terroru. W 1956 roku zagrzewani przez Zachód Węgrzy postanowili wybić się na niepodległość i usunąć sowiecką dominację. W swojej walce zostali pozostawieni sami, walczyli samotnie aż do klęski. Zachód, mimo wcześniejszego poparcia, wycofał się z pomocy, gdyż dla Francji i Wielkiej Brytanii ważniejszy okazał się konflikt wokół tego, kto będzie kontrolował kanał sueski. Te rozczarowania Zachodem są podobne do naszych polskich: w 1939 r. nikt na Zachodzie nie chciał umierać za Gdańsk i korytarz a, w 1956 roku zapomniano o walczącym Budapeszcie. Ma to wpływ na psychikę narodu węgierskiego, który czuje się marginalizowany przez społeczność międzynarodową. Węgierski syndrom doznanej krzywdy powoduje, że Węgrzy bardzo mocno się zastanawiają nad udzieleniem pomocy innym narodom (wyjątkiem jest tu Chorwacja, której przesłano broń w okresie wojny domowej w byłej Jugosławii, ale Chorwacja jest wyjątkiem ponieważ od 1101 r. do 1918 r. była w unii personalnej z Węgrami). O narodowej tragedii przypomina politykom w Budapeszcie mniejszość węgierska w krajach ościennych – w tym na ukraińskim Zakarpaciu.

Węgrzy mają w swojej duszy narodowej „gen azjatycki”, który sprawia, że nawet podświadomie interpretują niektóre zjawiska społeczno-polityczne odmiennie, niż chociażby ich środkowoeuropejscy sąsiedzi. Niecałe dwa lata temu odbyły się na Węgrzech głośne i finansowane przez rząd obchody stulecia Trianon – będącego symbolem rozbioru Węgier przez mocarstwa zachodnie, oraz utraty większości historycznych ziem i odłączenia od macierzy milionów rodaków. Dzień 4 czerwca tj. dzień w którym podpisano traktat został zmieniony w Dzień Jedności Narodowej, działając jak obosieczny miecz, przypomina o „zdradzie Zachodu” i scala cały naród.

Ważną cechą zbiorową Węgrów był - zdaniem biskupa Prohászki - finityzm tj. rodzaj wycofywania się, szukanie zaspokojenia i zadowolenia w innej rzeczywistości. Najczęściej tą rzeczywistością była dla Węgrów przeszłość historyczna, ale także zwrócenie się do swojego wnętrza i czerpanie z niego samozadowolenia. Finityzm uzewnętrzniał się w omijaniu wszystkiego, co jest problematyczne i wywołuje napięcie. Finityzm Węgrów przejawiał się też w postaci tendencji do hamowania podatności na obce prądy, ale jednocześnie wykazywali wysoki stopień otwartości na obcych, stąd dwoistość Wschód-Zachód, która pozwalała na szczęśliwe współistnienie w narodowej węgierskiej duszy „snów Attili i woli przynależności do Europy”. Lajos Prohászka twierdził także, że Węgrzy zaczerpnęli dużo z niemieckiego charaktery narodowego. Ponadto rozwój węgierski nie był nigdy taki jak na Zachodzie: spontaniczny i organiczny, ale odbywał się pod wpływem emocji i zapatrzenia na świat zewnętrzny. Rozwój nie był jednak konsekwentny, ponieważ Węgrzy walczą zaciekle o swoje zasady, ale też łatwo z nich rezygnują.

W mowie wygłoszonej przez Orbána, w sierpniu 2020 roku pod pomnikiem na placu Kossutha w Budapeszcie stwierdził: „My, Węgrzy, jesteśmy na scenie europejskiej historii jako wojownicy o przetrwanie… Nie ma na świecie innego narodu, który przetrwałby takie stulecie”. Ponadto premier podkreślił znaczenie religii jako fundamentu Europy: „Europa Zachodnia porzuciła Europę chrześcijańską. Zamiast tego eksperymentuje z bezbożnym kosmosem, z tęczowymi rodzinami, z migracją i otwartymi społeczeństwami”. Tu należy nadmienić, że stosunek Orbána do chrześcijaństwa jest dość ambiwalentny. Sam pochodzi z rodziny o korzeniach kalwińskich, religii z którą związani byli wybitni patrioci węgierscy od XVI aż do XX wiek. Z drugiej strony premier Orbán wydał zgodę na przeprowadzenie ceremonii oczyszczenia korony św. Stefana w budynku parlamentu przez zaproszonego z Rosji szamana.

Kiedy w 2014 roku Orban przedstawiał swoją teorię „demokracji nieliberalnej”, wymienił Rosję jako przykład odnoszącego sukcesy społeczeństwa nieliberalnego. Podobnie jak Putin, Orbán koncentruje się na wartościach „chrześcijańskich” i przywróceniu dumy narodowej. Zarówno Rosja, jak i Węgry twierdzą, że są atakowane przez Zachód i oba wypowiedziały wojnę „aktywistom finansowanym z zagranicy”. Orbán i Putin mają podobne wyobrażenia o dawnej, chwalebnej wielkości. Wielką traumą dla Orbána jest traktat z Trianon, który został podpisany po I wojnie światowej. W narracji Fideszu od lat wiele mówi się o realizowaniu interesu narodowego (nemzeti érdek). Ten interes wiąże gospodarczo Budapeszt z krajami azjatyckimi (tzw. otwarcie na Wschód). Na ile realistyczny jest zwrot, trudno powiedzieć. Węgry są zależne od rynków wschodnich na polu zaopatrzenia w energię. Czy Chiny są realnym partnerem gospodarczym dla Węgier? Z uwagi na odległość od Pekinu i wielkość Węgier: kraj nad Dunajem stał się rynkiem zbytu dla tanich chińskich wyrobów. Za to realnym i najważniejszym partnerem Węgier są Niemcy, które otworzyły kilka fabryk motoryzacyjnych w kraju naszych bratanków. Smaczku do wszystkiego dodaje fakt, że Niemcy które najbardziej boli łamanie praw konstytucyjnych na Węgrzech otrzymują od rządu węgierskiego największe zwroty podatków. Tak więc turanizm, euroazjanizm jest główną wytyczną węgierskiej polityki zagranicznej (związki z Kazachstanem, Rosją, Chinami, Turcją, Azerbejdżanem), określanej często jako wielowektorowa. Dlatego też idea wciągnięcia Węgier w plan budowy Międzymorza (obejmującego również Ukrainę czy republiki bałtyckie) większych szans powodzenie nie ma. Węgry należą geopolitycznie do Europy naddunajskiej, nie leżą tak jak my pomiędzy kamieniami młyńskimi Rosji i Niemiec.

Dzisiejszy profil światopoglądowy Fideszu to krytyka demokracji liberalnej. Budowanie narracji sprzeciwiającej się procesom imigracji. Orbán jako polityk pragmatyczny i wykorzystujący teorie makiawelizmu operuje strachem przed niewiadomym, niepewnością. W 2014 roku wygrał wybory podnosząc hasła antyemigracyjne. W obecnych wyborach wykorzystany został dyskurs o silnym przywództwie w obliczu epidemii Covid oraz wojny w Ukrainie.

Ponadto rządząc już trzy kadencje (nie licząc czwartej w latach 1998-2002) premier zbudował zaplecze społeczne, które nie wyobraża sobie polityki węgierskiej bez niego. Nie wyobraża sobie, bo w międzyczasie uzależniła się od niego i wybudowanej przez niego w ciągu ostatniej dekady sieci powiązań. Polityka gospodarcza Fideszu jest nieortodoksyjna: niski liniowy PIT (15%) i CIT (9%), wysoki VAT (27%), interwencjonizm państwowy, ale i subsydiowanie zagranicznych inwestycji w przemyśle (gł. niemiecka motoryzacja), ograniczenie zasiłków dla bezrobotnych, niskopłatne programy pracy publicznej.

Widać to uzależnienie szczególnie na prowincji, gdzie ludzie pracujący w tzw. pracach interwencyjnych otrzymują około 50 000-60 000 forintów (135-165 euro). Teoretycznie mogą się zjednoczyć przeciwko Fideszowi, ale mogą być w efekcie tego zwolnieni. Boją się nawet głosować na kogoś innego, co nie dziwi ponieważ nie słyszą innych polityków poza ludzi Fideszu, a tak dzieje się ponieważ partia rządząca zdołała zdominować media ogólnopolskie i lokalne. 

Tym sposobem Fidesz zbudował lojalną oligarchię, stojącą na czele całej struktury zależności. Ci na górze zarabiają na kontraktach państwowych i funduszach unijnych. Prorządowe media budują alternatywną rzeczywistość, w której tylko najbliżsi premiera mogą liczyć na prawdziwe profity. Przykładem największego beneficjenta całego systemu jest Lőrincz Mészáros, przyjaciel Orbána, który zaczynał karierę jako instalator przewodów gazowych, potem był wójtem Felcsút (miejscowości, z której pochodził premier Orbán) a potem został najbogatszym człowiekiem na Węgrzech.

Dr hab. Tadeusz Kopyś

Zakład Polityki i Kultury Krajów Śródziemnomorskich

Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Zdjęcia

  • Miniatura Unsplash
  • Fot. Viktor Orbán / Kancelaria Premiera RP
  • Fot. Parlament Węgierski / Pixabay
Polecamy również
Aerodynamika Pegaza, czyli jak uczyć pisania
Aerodynamika Pegaza, czyli jak uczyć pisania
Wstyd, imperium, resentyment. Społeczeństwo rosyjskie a wojna w Ukrainie.  Dr Marta Lechowska w rozmowie z rosyjskimi emigrantami w RPA
Wstyd, imperium, resentyment. Społeczeństwo rosyjskie a wojna w Ukrainie. Dr Marta Lechowska w rozmowie z rosyjskimi emigrantami w RPA
Reakcje społeczeństwa rosyjskiego na inwazję Rosji na Ukrainę
Reakcje społeczeństwa rosyjskiego na inwazję Rosji na Ukrainę
Politolog z UJ: milczenie Grupy Wyszehradzkiej w sprawie rosyjskiej agresji źle wróży dla przyszłości organizacji
Politolog z UJ: milczenie Grupy Wyszehradzkiej w sprawie rosyjskiej agresji źle wróży dla przyszłości organizacji