Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Czym grozi „sto lat”? [Tydzień Mózgu 2020]

Czym grozi „sto lat”? [Tydzień Mózgu 2020]

„Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam...!” Tylko czy aby na pewno jubilat chciałby żyć 100 lat? Obecnie jednym z najpoważniejszych wyzwań, przed jakimi stoi medycyna jest nie tyle samo przedłużenie życia człowieka, ale utrzymanie go we względnie dobrym zdrowiu aż do ostatnich dni. Kondycji umysłowej i fizycznej w podeszłym wieku grożą dziś w ogromnym stopniu choroby neurodegeneracyjne, przeważnie niestety o nieustalonej etiologii. Temat chorób neurodegeneracyjnych poruszany był w trakcie tegorocznej edycji Tygodnia Mózgu na wykładzie dr. hab. Grzegorza Kreinera z Zakładu Biochemii Mózgu, Instytutu Farmakologii im. Jerzego Maja PAN w Krakowie.

Urodziny nieodłącznie kojarzone są z tortem okraszonym palącymi się świeczkami. Obowiązkowe "sto lat!" w składanych lub odśpiewywanych życzeniach to w zasadzie standard, który jednak z drugiej strony dla jubilata wydaje się być jakąś totalnie abstrakcyjną, odległą w czasie przyszłością. Zwłaszcza wtedy, gdy obchodzi 20-, 30-, 40- a nawet 50-te urodziny. Młody duch i wciąż sprawne ciało nie ma bowiem ochoty myśleć o konsekwencjach upływu czasu, które - w tak zamierzchłej przyszłości - wciąż wydają się być tylko jakimś surrealistycznym "kiedyś". Gdy lata mijają, powoli zaczyna docierać do nas, że musimy zapłacić za to, co każdego dnia bagatelizowaliśmy - nieprzespane noce, szybkie tempo dnia, toksyczne relacje, presja sukcesu, fast foody, ciągłe bycie "pod telefonem", nadmiar używek, nieustannie zbliżające się deadline'y... Z czym wiąże się długoletnie przesuwane granic i naginanie możliwości naszego ciała i ducha?

Długo i szczęśliwie, czyli jak?

Postęp medycyny i dostęp do opieki zdrowotnej w krajach tzw. bogatej Północy dał nam niezwykłą możliwość, o jakiej mogli jedynie marzyć nasi przodkowie sprzed kilkudziesięciu dekad - przedłużył nam życie. I to go tego stopnia, że granica 100 lat przestała być traktowana jako jakaś mistyczna, niedostępna fantasmagoria. Dzisiaj osiągnięcie takiego wieku nie jest już niczym nad wyraz zadziwiającym. Problem polega na tym, by dożyć go w dobrej kondycji umysłowej i fizycznej.

Spośród wielu niedogodności, jakiego mogą nas dopaść na trasie, uwieńczonej końcowym transparentem z napisem "100 LAT", wysoko na liście niewątpliwie plasuje się choroba Alzheimera. Obecnie, w przeciwieństwie do nawet najbardziej zaawansowanych stadiów choroby nowotworowej, nie daje ona bowiem żadnego cienia nadziei. Powoli i brutalnie oddziera człowieka z godności, zabierając mu wszystko, co zdobył w ciągu swojego życia. Wspomnienia, doświadczenia, życiową mądrość, ukochane osoby... To wszystko zostaje wymazane z pamięci, bezpowrotnie stracone. Poza początkowym farmakologicznym wzmacnianiem procesów kognitywnych, medycyna nie ma dziś więcej do zaoferowania.

Druga najczęściej występująca choroba neurodegeneracyjna, z jaką mierzyć się musi część tych, którym każdego dnia życzy się "sto lat!", to choroba Parkinsona, obecnie również nieuleczalna. W tym przypadku zależność jest odwrotna - sprawny i świadomy rozum musi obcować z ciałem, które nie jest w stanie wykonywać najprostszych czynności. Zjedzenie obiadu, wizyta w toalecie, czy zmiana ubrania spotyka się z odmową, którą upokorzony, rozumny i przytomny umysł musi z pokorą znosić.

Przekleństwo długowieczności?

Neurodegeneracja, gdy raz już się rozpocznie, jest nie do zatrzymania. Wiedza na jej temat jest ogromna - poszczególne etapy utraty neuronów i związane z nimi objawy są świetnie opisane w fachowej literaturze medycznej. Dzisiaj jednak wciąż nie potrafimy z tym zasobem informacji nic zrobić. Według prognoz WHO, zakładając obecne tempo starzenia się społeczeństw, za 30 lat na świecie ok. 100 milionów ludzi żyło będzie ze zdiagnozowaną chorobą Alzheimera, a 12 milionów będzie musiało codziennie mierzyć się z chorobą Parkinsona. Te dane porażają.


Persistance of Memory - Willian Utermohlen. U artysty zdiagnozowano w 1995 roku
chorobę Alzheimera. Jego autoportrety stanowią przejmujące świadectwo pacjenta
i postępującej choroby. Źródło: http://digitalcommons.iwu.edu/utermohlen.

Choroba Alzheimera w 90% przypadków pozostaje chorobą idiopatyczną. Oznacza to, że jej przyczyna jest nieznana. Tym, co postrzegane jest dzisiaj jako prawdopodobny "bodziec" przyczyniający się do jej rozwinięcia, jest obecność nagromadzeń ściśle określonych białek wewnątrz neuronów, tzw. złogów Aβ i NFT. Wciąż nie wiadomo jednak, czy stanowią one rzeczywisty powód rozwoju tej choroby, czy są jedynie zjawiskiem towarzyszącym procesowi neurodegeneracyjnemu. Za bardziej ogólne przyczyny wystąpienia choroby Alzheimera uznaje się także przewlekłe stany zapalne, problemy naczyniowe, stres, wzrost poziomu cholesterolu oraz zaburzenia w metabolizmie glukozy. Dotychczas zidentyfikowano trzy mutacje wywołujące dziedziczne genetyczne formy choroby Alzheimera, które stanowią pozostałe 10% przypadków. Zostały one odtworzone u myszy w modelach zwierzęcych i w znacznym stopniu przyczyniły się do pomysłu na opracowanie szczepionki, mającej na celu zapobieganie akumulacji złogów tych białek w tkance mózgowej, co w efekcie mogłoby powstrzymać proces chorobowy. Niestety, żadna z prób klinicznych, pomimo obiecujących wyników uzyskanych w modelach zwierzęcych, nie przyniosła efektu. W licznych badaniach obierano także inne alternatywne podejścia, m.in. związane z ekspresją genów kodujących białka, przy których nie występują chorobotwórcze złogi (APOE4) lub wykazujące związek potencjalnie szkodliwej roli jonów wapnia. Najnowsze odkrycie związane z przyczynami rozwoju choroby Alzheimera powiązane zostało z obecnością bakterii wywołujących paradontozę (Porphyromonas gingivalis). Mimo że z prowadzonych badań wciąż nie wynika jeszcze, czy zachowanie higieny jamy ustnej może uchronić nas przed tym schorzeniem, dbanie o nią na pewno nie zaszkodzi.

Choroba Parkinsona związana jest z postępującą utratą neuronów odpowiedzialnych za produkcję dopaminy. Brak tego neuroprzekaźnika jest bezpośrednią przyczyną spowolnienia ruchowego, sztywności mięśniowej oraz drżenia spoczynkowego, czyli najbardziej widocznych objawów choroby. Obecnie dostępne możliwości leczenia farmakologicznego choroby Parkinsona od połowy wieku opierają się tylko na leczeniu objawowym, maskującym jedynie jej postęp. Sprowadzają się one do podawania leku, który jest prekursorem dopaminy, gdyż samej dopaminy podać nie można – nie przechodzi ona bowiem przez barierę krew-mózg. Stosowanie takiej farmakoterapii jest skuteczne tylko wtedy, gdy w mózgu pozostaje wciąż wystarczająca liczba neuronów produkujących dopaminę, którą w ten sposób można "doładowywać". Niestety, prędzej czy później neurony te giną, a samo leczenie traci sens. Sytuacja ta zaczyna wówczas przypominać budowę, na którą regularnie dostarczane są cegły, lecz brakuje murarza, mogącego je ułożyć. Niestety, pierwsze objawy choroby Parkinsona pojawiają się dopiero w późnej fazie, kiedy neuronów dopaminowych pozostaje zaledwie niespełna 20%. Na skuteczne leczenie nie pozostaje więc zbyt wiele czasu. Podobnie, jak w przypadku choroby Alzheimera i tutaj ok. 90% przypadków stanowi formę idiopatyczną. Za pozostałych 10%, sklasyfikowanych jako przypadki genetyczne, obarczono do tej pory 26 genów i ich mutacji. Obecnie największą nadzieję na skuteczną terapię budzą próby z podawaniem substancji "odżywiających" neurony, jednak droga do sukcesu na tym polu wciąż jest daleka. W ostatnich latach pojawiły się także głosy sugerujące, że neurodegeneracja przy chorobie Parkinsona nie wiąże się tylko z utratą neuronów dopaminowych, lecz także ze spadkiem noradrenaliny. Potwierdzenie tych przypuszczeń dałoby możliwość zmiany strategii farmakoterapeutycznych i zwrócenia się w kierunku poszukiwania rozwiązań leczenia objawowego, umożliwiającego ochronę pozostałych neuronów dopaminowych przed neurodegeneracją. Jako że choroba Parkinsona jest diagnozowana zwykle w okolicy 60. roku życia i rozwija się na przestrzeni kilkunastu lat, możliwość podania leków działających na układ noradrenergiczny mogłaby wówczas przesunąć jej początek o ok. 20-30 lat, w ten sposób w pełni osiągając zamierzony cel.

Nadzieja na przyszłość

Współczesne metody obrazowania mózgu umożliwiają wychwytywanie zmian neurodegeneracyjnych już bardzo wcześnie. Jednocześnie prowadzone równolegle poszukiwania w obszarze wczesnych markerów chorób neurodegeneracyjnych oraz użycie nowoczesnych metod inżynierii genetycznej (jak np. "nożyce molekularne" nagrodzone tegoroczną Nagrodą Nobla z chemii) stwarzają coraz więcej możliwości i dają coraz więcej nadziei na to, by w przyszłości setne urodziny świętować w pełni władz fizycznych i umysłowych.

----------

Na podstawie artykułu: "Sto lat - czy naprawdę wszyscy chcemy żyć tak długo? Choroby neurodegeneracyjne jako nieodłączny element starzenia mózgu i próby poszukiwania efektywnych terapii” dra hab. Grzegorza Kreinera z Zakładu Biochemii Mózgu, Instytutu Farmakologii im. Jerzego Maja PAN w Krakowie, publikacja: „Wszechświat”, nr 1-3/2020.

Polecamy również
Zanim trafią do apteki
Zanim trafią do apteki
Jak lepiej zapobiegać chorobom serca?
Jak lepiej zapobiegać chorobom serca?
Nobel 2020 z medycyny za odkrycie WZW C
Nobel 2020 z medycyny za odkrycie WZW C
COVID-19: Potencjał telemonitorowania w długotrwałej obserwacji ozdrowieńców?
COVID-19: Potencjał telemonitorowania w długotrwałej obserwacji ozdrowieńców?