Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Prawdopodobne biosygnatury życia w atmosferze Wenus

Prawdopodobne biosygnatury życia w atmosferze Wenus

W poniedziałek (14.09.) wieczorem w mediach na całym świecie pojawiły się sensacyjne doniesienia o wykryciu hipotetycznych śladów życia w atmosferze Wenus. Międzynarodowy zespół naukowy opublikował wyniki tych badań w prestiżowym czasopiśmie Nature Astronomy. W rzeczywistości wnioski badaczy są na tę chwilę dość ostrożne – mowa tu bowiem nie o detekcji wenusjańskich mikroorganizmów, a związku chemicznego zwanego fosforowodorem. Istotne jest jednak to, że zgodnie z naszą obecną wiedzą nie mógł on wytworzyć się na Wenus sam – w wyniku niebiologicznych procesów chemicznych.

Wenus, planeta pod wieloma względami podobna do Ziemi, od lat rozbudza wyobraźnię. Odkąd wiadomo było, że krąży ona po orbicie leżącej nieco bliżej Słońca, ludzie widzieli w niej przyjazny, tropikalny i pokryty bujną roślinnością świat – dodatkowo bardzo tajemniczy, bowiem wiecznie spowity grubą warstwa chmur. Przyczyniał się do tego także fakt, że planeta na niebie jawi się jako wyjątkowo piękny obiekt obserwacyjny. Wizja ta zmieniła się jednak dramatycznie w XX wieku, dzięki analizie chemicznej jej atmosfery i lądowaniu pierwszej sondy kosmicznej, która dotarła na powierzchnię Wenus w roku 1970 – Wenery 7. Sonda i jej instrumenty pomiarowe przetrwały tam co prawda jedynie przez 23 minuty, ale wystarczyło to do przesłania na Ziemię informacji o zmierzonej temperaturze jej powierzchni. Okazało się, że w miejscu lądowania wynosiła ona około 467 ℃. Z czasem wyszło też na jaw, że na Wenus panuje ogromne, blisko 92 razy większe niż na powierzchni Ziemi ciśnienie atmosferyczne, a jej piękne chmury w rzeczywistości zbudowane są z kwasu siarkowego. Z marzeniami o Wenus będącej planetą umiarkowanie tylko gorącą, pełną wody i życia oraz nadającą się do zasiedlenia przez człowieka, szybko więc trzeba się było pożegnać. Naukowcy poszukujący śladów form żywych w Układzie Słonecznym zwrócili wówczas większą uwagę na Marsa oraz niektóre satelity Jowisza.


Porównanie rozmiarów Wenus i Ziemi. Tak wygląda powierzchnia Wenus pod skrywającymi
ją chmurami. Na początku lat 90-tych XX wieku krążąca wokół Wenus sonda Magellan
zarejestrowała obrazy Wenus w wysokiej rozdzielczości, ukazujące jej rzeźbę terenu z użyciem
technik obrazowania radarowego. Źródło: APOD.pl.

Poniedziałkowa publikacja w Nature Astronomy nieco zatem zaskakuje. Choć sami jej autorzy podchodzą do wyników badań z dużą ostrożnością i sceptycyzmem, wiele zdaje się wskazywać na to, że po raz pierwszy w historii udało się wykryć oznaki (tak zwane biosygnatury) żywych form na Wenus. Mowa o fosforowodorze, toksycznym związku znanym też pod nazwą fosfina, na Ziemi wykorzystywanym jako środek bojowy i insektobójczy. Fosforowodór powstaje głównie jako produkt uboczny przy przetwarzaniu fosforanów przez bakterie beztlenowe. Choć w astrobiologii obecność fosforowodoru na jakimś obiekcie kosmicznym uważana jest za wyznacznik występowania na nim życia, nie jest to dowód jednoznaczny. Przy obecnym stanie wiedzy nie znamy natomiast po prostu żadnych nieorganicznych reakcji chemicznych, w których związek ten mógłby powstawać w sporych ilościach – co nie oznacza jednak, że z czasem nie zostaną one odkryte. Warto dodać, że Wenus nie jest też jedynym (poza Ziemią) ciałem naszego układu, na którym  fosforowodór występuje – już wcześniej znaleziono go w atmosferach Jowisza i Saturna.


Dwa wykresy zarejestrowanych widm z absorpcją pochodzącą od fosforowodoru
(biała krzywa odpowiada obserwacjom wykonanym przez sieć anten ALMA, szara –
przez radioteleskop JCMT) nałożone na obraz Wenus widziany „oczami” sieci ALMA.
Źródło: ALMA Observatory (ESO/NAOJ/NRAO), Greaves et al. & JCMT
(East Asian Observatory).

Fosforowodór wenusjański został wykryty dzięki obserwacjom prowadzonym z udziałem radioteleskopu James Clerk Maxwell Telescope (JCMT), znajdującego się na Hawajach i pracującego na falach submilimetrowych. Obserwacje te w praktyce polegały na spektroskopowej  analizie atmosfery Wenus – w jej widmie jednoznacznie udało się zidentyfikować linie absorpcyjne odpowiadające przejściom atomowym wiążącym się z obecnością tego związku. Obserwacje te niezależnie potwierdzono później z pomocą sieci anten ALMA (Atacama Large Millimeter/submillimeter Array) położonej w chilijskich Andach.

Pozostaje pytanie, w jaki sposób jakiekolwiek formy życia, choćby tylko bakterie, mogą przetrwać w panujących na powierzchni Wenus „piekielnych” warunkach. Tego nie wiemy, jednak należy na wstępie zaznaczyć, że życie takie nie musi egzystować na samej Wenus – znalezione biosygnatury pochodzą z tak czy inaczej z chmur, więc mogło ono rozwinąć się właśnie w jej grubej, silnie rozbudowanej atmosferze. Z badań przeprowadzonych jeszcze przez pierwsze radzieckie sondy kosmiczne wynika, że temperatura Wenus silnie spada wraz z wysokością, a w jej najwyższych chmurach bywa już bardziej zbliżona do ziemskiej. Wraz z odległością od powierzchni planety spada też ciśnienie atmosferyczne. Wszystko to zdaje się sprzyjać bardziej hipotetycznym atmosferycznym formom życia, należy jednak dodać, że środowisko chmur wenusjańskich jest tak czy inaczej dość ekstremalne: obłoki te zbudowane są głównie z kropelek stężonego kwasu siarkowego. To warunki dużo bardziej kwaśne od tych, z jakimi z powodzeniem radzą sobie niektóre bakterie ziemskie. Nadzieję budzi natomiast to, że na samej Ziemi istnieją istoty żywe zdolne do przetrwania w najbardziej z pozoru nieprzyjaznych warunkach: na zimnych szczytach wysokogórskich, na dnach najgłębszych rowów oceanicznych, w wulkanicznych kominach hydrotermalnych, a nawet na ścianach Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.


Anteny sieci interferometrycznej ALMA. Źródło: W. Garnier, ALMA (ESO/NAOJ/NRAO).

Opisywane wyniki badań mają swój polski akcent - jednym z naukowców biorących udział w odkryciu fosforowodoru na Wenus jest bowiem dr Janusz Pętkowski pracujący w Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Stanach Zjednoczonych, odpowiedzialny za analizę możliwych procesów chemicznych, które mogły wyprodukować fosforowodór na Wenus. Link do wywiadu z nim znajduje się na końcu tego artykułu.

Co dalej? Sami naukowcy przyznają, że do ewentualnego potwierdzenia istnienia życia w atmosferze Wenus daleka jeszcze droga. Pomóc w tym mogłyby na pewno przyszłe, dedykowane misje sond kosmicznych.

 

Dr Elżbieta Kuligowska
Obserwatorium Astronomiczne UJ

------

Komunikat ESO: Na Wenus dostrzeżono prawdopodobny znacznik życia

Wywiad z polskim odkrywcą Januszem Pętkowskim

 

 

 

 

Polecamy również
Teoria kontra obserwacje rozbłysków gamma: narodziny nowych świec standardowych
Wenus pełna życia?
Wykrycie obecności PH3 w górnych warstwach atmosfery Wenus
Ślady życia na Wenus - komentarze ekspertów