Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

O tym, jak mózg krojąc słowa, przyswaja nowy język [LangUsta cz. I]

O tym, jak mózg krojąc słowa, przyswaja nowy język [LangUsta cz. I]

Jak to jest z nauką języków obcych? Dlaczego niektórym przychodzi z łatwością sprawiającą, że po niedługim czasie mogą wygłaszać przemówienia w imię wolności słowa w Hyde Parku, a inni po latach mozolnego wkuwania, wspinając się na wyżyny swoich możliwości, są w stanie jedynie zaanonsować "My name is Jacek"? Z czego wynikają zdolności do uczenia się obcych języków? Czy da się je właściwie wypracować?

Psychologia języka mówionego, jego wpływ na procesy poznawcze i neuronalne oraz doświadczanie świata przez dwu- lub wielojęzyczność to zjawiska, z jakimi każdego dnia mierzy się LangUsta, czyli laboratorium językowe działające przy Instytucie Psychologii UJ. Rozpoczynamy nasz cykl popularnonaukowy, obrazujący złożone zagadnienia nauki języków obcych oraz ich wpływu na naszą osobowość, zdrowie i życie codzienne. Dzisiaj kilka słów o talencie do nauki języków od dr Marty Mareckiej z zespołu Bilingualism Matters.

Ucho do języka

Aby w pełni pojąć, na czym polega „czysty”, niezakłócony proces nauki, w laboratorium tworzy się sztuczne języki. Pozwala to na lepsze zrozumienie tego, jakie czynniki wpływają na przyswajanie zasobu obcych słów. Na czym polega badanie przy użyciu takiego –  z pozoru – dziwacznego tworu? Uczyliśmy ludzi wyrazów wymyślonego języka, a oprócz tego sprawdzaliśmy specjalnym testem słuchowym, w jaki sposób postrzegali oni drobne różnice w cechach dźwięku – wyjaśnia dr Marecka. Celem takiego wymyślonego języka była dokładna kontrola brzmienia każdego słowa. Ponadto, dzięki temu chwytowi można było uniknąć sytuacji, w której respondent mógłby znać dany język obcy użyty w laboratorium.

W badaniu sprawdzano, jak w uczeniu się nowych słów pomaga wrażliwość na cechy dźwięku, takie jak zmiany w amplitudzie czy częstotliwości. W trakcie wymawiania każdego słowa można zaobserwować zmniejszanie i zwiększanie się głośności poszczególnych głosek lub liter. Modyfikowana częstotliwość ich brzmienia wpływa na takie cechy, jak np. szumienie czy czystość. Innymi słowy, fala dźwiękowa produkowana przez mowę nieustannie się zmienia. Głośne "a", po którym może nastąpić ciche "p", szeleszczące "szcz", czy gładkie "m" to te właśnie drobne zmiany rozpoznawane są przez nasz mózg. Wykorzystuje on więc przejścia pomiędzy różnymi poziomami głośności czy częstotliwości dźwięku, aby podzielić mowę na krótsze fragmenty odpowiadające sylabom i głoskom. Dzięki temu, słowa można łatwiej zapamiętać jako sekwencję samogłosek i spółgłosek. Głównym celem badawczym była więc próba sprawdzenia, czy istnieje zależność pomiędzy skuteczną nauką wyrazów wymyślonego języka a wrażliwością badanego na zmiany w głośności dźwięku.

Badanie laboratoryjne wykazało, że osoby cechujące się dużą wrażliwością na zmiany amplitudy zdecydowanie szybciej uczą się nowych słów. Tak więc – na poziomie czysto laboratoryjnym – to właśnie zdolność naszego mózgu do ich „cięcia” na mniejsze fragmenty, zależne od rozkładu dźwięków wyznacza szybkość przyswajania nowych języków. 

Chirurgiczne cięcie mózgu kontra krwawy topór nauczyciela

Zauważmy jednak, że efekt zależności „cięcia słów” od szybkości nauki języka wychwycono w niezakłóconym zewnętrznymi czynnikami badaniu laboratoryjnym. Czy wobec tego można znaleźć podobną cechę w warunkach rzeczywistych, na przykład w klasie pełnej uczniów? Dr Marecka postawiła sobie takie pytanie w swoim poprzednim badaniu, śledząc postępy nauki języka obcego u dzieci w wieku szkolnym. Pierwszym zadaniem uczniów było podzielenie słów (także tych wymyślonych) na głoski i sylaby oraz rozwiązanie zadań skierowanych na ich naukę w warunkach laboratoryjnych. Kolejnym krokiem było zestawienie tych wyników ze szkolnym testem znajomości słownictwa języka angielskiego przygotowanym przez nauczyciela na początku i na końcu roku szkolnego.

Jakie były rezultaty tego badania? O ile zależność szybkości nauki słów od ich podziału na dźwięki w laboratorium wyszła modelowo, o tyle wyniki z „rzeczywistości szkolnej” w żaden sposób tego nie wykazały. „Zdolność” ucznia zaobserwowana w warunkach laboratoryjnych nie miała odzwierciedlenia w jego ocenie ze sprawdzianu z języka angielskiego. O czym to świadczy? O tym, że na naukę języka obcego wpływ mają dużo bardziej prozaiczne kwestie. Dziecko, które przez długi czas było chore i przychodziło osłabione do szkoły, z pewną trudnością uczyło się nowych słów. Nauczyciel, który nie potrafił dostatecznie dobrze przekazać wiedzy, miał kluczowy wpływ na jej przyswajanie, a sama motywacja wewnętrzna ucznia była niezmiernie istotnym czynnikiem dopingującym. To wszystko sprawiło, że ta pierwotna, wykazana laboratoryjnie zdolność mózgu do nauki nowych słów, w obliczu bodźców świata zewnętrznego nie miała większego znaczenia.

Czy jest więc coś, co można zrobić, aby modulacja amplitudy dźwięku miała realny wpływ na przyswajanie języka obcego? Czy w jakiś sposób talent może przebić się przez chaos zewnętrznych czynników? Istnieją pewne badania sugerujące, że trening muzyczny jest powiązany z lepszym rozwiązywaniem zadań językowych; nie wiadomo jednak, co w tym ciągu przyczynowo skutkowym było pierwsze – dobry słuch, czy zaplecze muzyczne? – mówi dr Marecka. Są również dowody na to, że pewien wpływ może mieć tu również rytmika. Czy w związku z tym dodatkowe zajęcia taneczne i muzyczne mogą mieć rzeczywiste znaczenie we wspomaganiu nauki obcych słów? Odpowiedź na to pytanie jest jednym z celów badawczych, które nieśmiało stawia sobie na przyszłość dr Marecka.

Język językowi… równy?

Czy w obliczu ogromnej wieży Babel wypiętrzającej się przez setki lat na naszym globie można przyjąć, że istniejące różnice akustyczne każdego języka świadczą o łatwości lub trudności jego nauki? W pewnym stopniu wszystkie języki świata są do siebie podobne – wyjaśnia dr Marecka. W każdym z nich znajdują się sekwencje spółgłosek i samogłosek, dlatego u większości można używać modulacji amplitudy jako wskazówki. Te, cechujące się prostszą formą takiej struktury (jak np. włoski czy hiszpański) mogą być łatwiejsze w dzieleniu – dodaje. Także w tej kwestii – prócz motywacji wewnętrznej – istotne znaczenie ma rola wrażliwości słuchowej. Ucząc się każdego kolejnego zdobywamy tzw. "wiedzę językową", oznaczającą zdolność do dostrzegania podobieństw i wyczulenia na różnice. Badania wykazują, że znajomość minimum trzech języków bardzo wyraźnie uwrażliwia mózg na postrzeganie zależności fonologicznych, co w rezultacie przekłada się na ułatwioną naukę tego następnego.

Fałszywy przyjaciel rękę ci poda

W innym badaniu dr Mareckiej ciekawe wyniki uzyskano także posługując się słowami oznaczonymi jako "false friends" (fałszywi przyjaciele). Są to wyrazy brzmiące podobnie w dwóch językach, np. angielskie "closet" (szafa) kojarzące się z klozetem, albo włoskie "colazione" (śniadanie) przywodzące na myśl kolację. Powszechnie panujące wśród nauczycieli przekonanie, że "false friends" są słowami problematycznymi i trudnymi do nauczenia nie potwierdziło się. Przeprowadzając nasze badanie stworzyliśmy język, składający się z nieistniejących słów, z których część była podobna do tych powszechnie nam znanych – wyjaśnia dr Marecka. Połowę z nich, jak na przykład nieistniejące słowo "pirka" połączyliśmy z obrazkami nasuwającymi skojarzenia z tym wyrazem (w tym przypadku z obrazkiem piłki), a drugą połowę z grafikami zupełnie odmiennymi. Okazało się, że słowa mające podobne brzmienie do znanych w języku polskim były przyswajane przez badanych szybciej niż te, które nie wywoływały żadnego skojarzenia – dodaje. Wyszło więc na jaw, że z pozoru fałszywi przyjaciele przyczyniają się do lepszego przyswajania obcych słów właśnie dlatego, że mózg nie musi uczyć się zupełnie nowej dla niego formy wyrazowej.

Podsumowując należy więc zaznaczyć, że owszem, owe potoczne "ucho do języków” prawdopodobnie istnieje i ma niewątpliwe znaczenie w określaniu talentu do ich nauki. Osoby, których mózg lepiej wychwytuje zmiany w głośności dźwięku, uczą się obcych słów lepiej i szybciej. W tym przypadku jednak czynniki zewnętrzne, a zwłaszcza motywacja i konsekwencja w pracy mogą działać jak swego rodzaju pokrętło w radiu i dużo skuteczniej "dostrajać" przyswajanie kolejnego języka obcego.

------------------------------------------------------------------------------------

Laboratorium Psychologii Języka i Dwujęzyczności działające przy Instytucie Psychologii UJ powstało w 2010 roku i kierowane jest przez dr hab. Zofię Wodniecką-Chlipalską. Każdego dnia zespół badaczy zrzeszonych pod szyldem LangUsty próbuje odpowiedzieć na pytania stawiające sobie za cel zrozumienie, w jakim stopniu języki modyfikują sposób funkcjonowania naszego umysłu. Na kanwie badań podejmowanych przez LangUstę, w ubiegłym roku powstał projekt Bilingualism Matters, proponujący naukowe spojrzenie na poli-lingwistyczne społeczeństwo w kontekście poprawy dobrostanu osób używających na co dzień więcej niż jednego języka.

 

Grafika: Oliver Munday; Universal History Archive / Getty 

--------------------------------------------------------

Ciekawe? Przeczytaj także:

 

Polecamy również
Dwujęzyczność – problem czy błogosławieństwo? [LangUsta cz. 2]
Kryminalistyka od kuchni cz. II
Smartfon zamiast kilofa. Archeologia w XXI wieku
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary