Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nauki humanistyczne i społeczne

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Archeolodzy czytają Darwina

Archeolodzy czytają Darwina

Badania nad ewolucją ludzkości nie dotyczą tylko aspektów biologicznych, ale także kulturowych. Zagadnienie to wyjaśnia dr Marcin Przybyła – archeolog z UJ.

Od szczegółowych badań nad zachodzącymi w komórce procesami chemicznymi po niezwykle uproszczone modele ekologii – w nich wszystkich teoria ewolucji odgrywa rolę ostatecznego punktu odniesienia. Stosując obrazową metaforę Thomasa Kuhna, wybitnego historyka nauki, jest ona „mapą konturową", która nie tylko opisuje, z jakich cząstek i praw składa się świat badany przez uczonych, ale również dostarcza im podstawowych metod „kartografii" tego świata. Dlatego od kilku dekad twierdzenia, które są zgodne z teorią ewolucji, stają się podstawą do stawiania pytań wykraczających poza otaczającą nas przyrodę i odnoszących się do nas samych. Przyczynili się do tego przedstawiciele różnych dziedzin nauki, którzy dla ugruntowania wiedzy, wyjaśniają jak na drodze działania doboru naturalnego ukształtowały się nie tylko biologiczne cechy naszego gatunku, lecz również niektóre zachowania. W ten sposób teoria ewolucji wkracza na pole humanistyki.

(Pop)ewolucja

Niektóre techniczne terminy ewolucjonizmu, takie jak na przykład „konflikt płci", stały się już niemalże elementem popkultury. Rzesze genetyków, prymatologów, neurobiologów, antropologów i psychologów ewolucyjnych wyjaśniają genezę zachowań kulturowych będących efektem biologicznych adaptacji. Studia te łączy założenie, że to jacy jesteśmy i jak się zachowujemy jest w dużej mierze rezultatem biologicznych adaptacji naszych mniej lub bardziej odległych przodków do warunków w których przyszło im żyć. I tak na przykład, część psychologów ewolucyjnych przypuszcza, iż większość psychologicznych skłonności takich jak kojarzenie gorzkiego smaku z zagrożeniem, strach przed pająkami, czy też wręcz intuicyjnych zachowań wykształciła się u ludzi na tym etapie, gdy żyli oni jaszcze wyłącznie jako myśliwi przemierzający w małych grupkach afrykańską sawannę lub euroazjatycką tundrę. Oznacza to, że wszyscy mentalnie jesteśmy łowcami-zbieraczami a nasze problemy psychologiczne wynikają z zagubienia w obcym dla nas środowisku.

„Słabą stroną tych badań jest ograniczona wiedza o tym, co zdarzyło się pomiędzy czasami gdy żyli zwierzęcy przodkowie ludzi, bliscy badanym przez biologów gatunkom a współczesnością, która jest polem badań antropologów i psychologów. Wszystkie dziedziny nauki, tradycyjnie już sięgające do teorii ewolucji, w studiach nad człowiekiem gromadzą obserwacje odnoszące się do rzeczywistości „tu i teraz". Nie dysponują one metodyką pozwalającą na bezpośredni wgląd w to jak i w jakich warunkach przedstawiciele naszego gatunku żyli tysiąc lub dziesięć tysięcy lat temu oraz jak sposób ich życia ulegał zmianom w czasie. Tymczasem właśnie badanie owych stopniowych zmian, które są istotą procesu ewolucyjnego, stanowi od mniej więcej dwustu lat domenę archeologii" – wyjaśnia dr Marcin Przybyła z Instytutu Archeologii UJ.

Ta okoliczność sprawia, że archeolodzy stają się obecnie niejako „wywołani do tablicy" przez coraz powszechniejszą dyskusję dotyczącą ewolucyjnej genezy zachowań człowieka.

Bilans zysków i ryzyka

"W Instytucie Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego podjęto próbę włączenia się w tą dyskusję" – podkreśla dalej dr Przybyła. Jej efektem ma być wypracowanie takich metod badawczych, które pozwolą „przenieść się w czasie" i testować wnioski dotyczące współczesnych społeczeństw w odniesieniu do odległych czasów w dziejach ludzkości.

 „Nie jest to zadanie proste. Podczas prac wykopaliskowych badacz nie znajduje się wśród żyjącego społeczeństwa – ludzi, których można swobodnie obserwować lub zadawać im pytania. Źródła archeologiczne – pozostałości wiosek, miast i cmentarzy prezentują obraz nakładających się na siebie śladów niezliczonych zdarzeń, które czasem trudno od siebie oddzielić. Niemniej jednak dysponując wiedzą o tym, jaka była kolejność powstawania tych śladów możemy podjąć próbę zrekonstruowania relacji pomiędzy różnymi formami aktywności dawnych ludzi oraz tego jak te relacje zmieniały się w czasie" – tłumaczy dr Przybyła.

Dobrym przykładem są studia nad gospodarką. W oparciu o znaleziska pokonsumpcyjnych pozostałości (kości kręgowców, muszli mięczaków, zwęglonych nasion i owoców), archeolodzy są w stanie odpowiedzieć na pytania w rodzaju: jakie gatunki zwierząt były przedmiotem zainteresowania konkretnej grupy myśliwych, czy rolnicy obsiewali swoje pola jesienią czy na wiosnę lub czy hodowali bydło dla mięsa czy dla produktów mlecznych? Okazuje się, że w znacznym stopniu zmiany w tych strategiach gospodarczych, które można obserwować w trakcie upływu czasu, są zgodne z modelem, który ekolodzy-ewolucjoniści opracowali dla zachowań drapieżników. Na przykład archeolodzy badający zachowania myśliwych zamieszkujących Kalifornię na kilkaset lat przed przybyciem tam pierwszych hiszpańskich podróżników udowodnili, że społeczności te dopasowywały ściśle różnorodność odławianych gatunków do liczebności populacji zwierząt. Zmniejszenie się populacji najbardziej atrakcyjnego łupu, na przykład jeleni szlachetnych od razu skutkował zwrotem zainteresowania w kierunku mniejszych kręgowców. Przez co redukowano koszty poszukiwania zasobów. Archeolodzy przypuszczają obecnie, że tego rodzaju optymalizacje zachowań – ciągły bilans zysków i strat, czy też może raczej zysków i ryzyka, pokierował niektóre społeczności myśliwych w stronę rozpoczęcia produkcji żywności. W co najmniej dziesięciu znanych nam miejscach na świecie, gdzie niezależnie od siebie ludzie „wymyślili" rolnictwo, nigdy zmiana ta nie miała rewolucyjnego charakteru i zawsze poprzedzała ją tendencja do rozszerzenia diety na mniej wartościowy pokarm.

Historia ta pokazuje jednocześnie, że – trochę wbrew stanowisku psychologii ewolucyjnej – nigdy nie miał miejsca drastyczny przełom pomiędzy środowiskiem pierwotnych łowców, a rzeczywistością pierwszych rolników i hodowców a następnie twórców rozwiniętych cywilizacji. Zawsze strategie gospodarcze dopasowywały się do nowych okoliczności, a wraz za nimi podążały inne adaptacje: zachowania związane z reprodukcją, inwestycją w potomstwo, dziedziczeniem dóbr materialnych, walką o status w swojej grupie społecznej.

Kultura i biologia

Fenotypowa plastyczność zachowań ludzi
Gen nie jest ścisłą instrukcją zachowania – daje nam pewien potencjał i pewien szablon działania. Faktyczne zachowanie lub jego materialny produkt – to co istnieje w rzeczywistości (czyli fenotyp) nie jest całkowicie odbiciem informacji genetycznej, bo ulega plastycznemu kształtowaniu za sprawą bardzo szeroko rozumianego środowiska – także kulturowego. Mamy pewien zestaw modelującej zachowania racjonalnej wiedzy, kulturowych uprzedzeń, całego społecznego kontekstu, który sprawia, że choć genetyczny sygnał jest w punkcie wyjścia taki sam ("bój się pająka i preferuj własne dzieci nad dzieci innych"), końcowy rezultat jest zawsze inny.

„Archeologia dostarcza argumentów dla tej grupy ewolucjonistów, którzy akcentują „fenotypową plastyczność" zachowań ludzi. Dziedziczymy pewien zestaw skłonności psychologicznych, ale nie geny na konkretny sposób realizacji tych skłonności. Co pozwala nam na dopasowanie się do różnych warunków" – mówi archeolog z UJ.

Przykładem takiego dziedziczenia jest naturalna ludzka skłonność do współpracy. Prawdopodobnie utrwaliła się ona na drodze selekcji naturalnej w okresie, gdy polowanie na duże zwierzęta wymuszało konieczność dzielenia się zdobytym pokarmem i faworyzowało „prospołeczne" jednostki, zwiększając ich szanse na przetrwanie i posiadanie potomstwa. Niemniej jednak i teraz wymiana oraz życie społeczne nadal odgrywają ogromną rolę w życiu każdego z nas, może nawet większą niż kiedykolwiek. Ale obecnie mają one wymiar przede wszystkim kulturowy.

Historia rozwoju ludzkości to bowiem głównie historia tego, jak kultura w coraz większym stopniu modyfikowała cel pierwotnych adaptacji, wypełniała nasze schematy myślenia wiedzą i wyobraźnią oraz przekształcała otaczające nas środowisko. Trudno oprzeć się też wrażeniu, że kultura bardzo wcześnie przestała być wyłącznie przedłużeniem lub ozdobą biologicznych adaptacji, lecz zaczęła żyć własnym życiem – „zerwała się genom ze smyczy", jak opisał to jeden z antropologów. Idąc dalej, można odnieść się do idei „uniwersalnego ewolucjonizmu", która głosi, iż proces ewolucji nie jest zastrzeżony wyłącznie do dziedziczenia informacji zapisanej w DNA, lecz do każdej sytuacji, w której jednostki informacji charakteryzują się zróżnicowaniem, zdolnością do modyfikacji i do kopiowania.

Kultura także ewoluuje, po części niezależnie od biologicznej ewolucji jej twórców i jest to kolejne pole badań, w które zaczyna włączać się archeologia. Istnieją na przykład studia wykorzystujące stworzoną przez biologów metodę filogenetyczną w analizowaniu rozwoju stylu kultury materialnej lub też badania próbujące odpowiedzieć na pytanie: w jakim stopniu rozwój kultury w minionych tysiącleciach pozostawał zdeterminowany przez środowisko, w jakim zakresie był on skutkiem stopniowych modyfikacji treści dziedziczonych w jednej populacji z pokolenia na pokolenie, a kiedy i w jakich okolicznościach ludzie otwierali się na przyjmowanie nowych wzorów zachowań z zewnątrz?

---------------------------------
Więcej na temat badań dotyczących teorii ewolucji w archeologii można przeczytać w książce dr Marcina Przybyły pt. „Teoria ewolucji w archeologicznych badaniach nad dawnymi społecznościami" (Kraków, 2014).
---------------------------------

Fot. Dokumentacja pozostałości prehistorycznej ufortyfikowanej osady. Autor: M.S. Przybyła.

Polecamy również
Kurczak o zapachu basenu
Kurczak o zapachu basenu
Czy mumie z Peru przemówią?
Czy mumie z Peru przemówią?
Kiedy słuch widzi rytm [video]
Kiedy słuch widzi rytm [video]
Tropem zagadek mózgu
Tropem zagadek mózgu