Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nauki humanistyczne i społeczne

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Czy jesteśmy nomofobami?

Czy jesteśmy nomofobami?

Smartfony są już stałym elementem naszego życia. Naukowcy stworzyli nawet termin nomofobia na oznaczenie lęku przed utratą możliwości korzystania z telefonu komórkowego.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

O tym jak ważne stały się dla nas te urządzenia świadczą rezultaty badań przeprowadzonych na zlecenie Motoroli. Wynika z nich, że 54% użytkowników smartfonów w razie pożaru w pierwszej kolejności ratowałoby telefon, a nie swojego kota. Nieco ponad 20% ankietowanych wolałaby zaś zrezygnować w weekend z seksu niż z dostępu do swojego smartfona.

Ciekawe? Przeczytaj również: Otyły, czyli aspołeczny i bezmyślny? Esej socjologiczny

 – Heroiniści uzależniają się od heroiny, a nie strzykawki czy igły, którymi ją wstrzykują  – wyjaśnia Patryk Podleśny, doktorant w Instytucie Psychologii UJ, zajmujący się psychologią edukacji. – Smartfon jest tylko urządzeniem. Nie należy więc mówić o uzależnieniu od smartfona, co najwyżej o uzależnieniu od różnego rodzaju funkcji społecznościowych, zabawy czy ciągłego napływu świeżych informacji, do których dostęp daje nam telefon. Psycholog zwraca uwagę, że w piątej edycji wydawanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podręcznika "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders" (DSM 5) brak jest pojęcia uzależnienia od smartfonu czy tabletu. Negatywne zjawiska związane z tymi urządzeniami – przede wszystkim uporczywe zerkanie na ekran i odświeżanie aplikacji – klasyfikowane są jako zachowania kompulsywne. W przypadku takich zachowań istotna jest zaś nie ich ilość, a powód. – Jeśli ktoś wykonuje pewne czynności, żeby sterować swoim nastrojem, na przykład obniżyć poczucie niepokoju czy osamotnienia poprzez zerkanie na telefon, wtedy możemy mówić o zachowaniach kompulsywnych czy obsesjach – komentuje Patryk Podleśny – Każdy w mniejszym bądź większym stopniu stara się wpływać w ten sposób na swoje samopoczucie. Problem pojawia się, gdy nasz nastrój staje się w zbyt dużym stopniu uzależniony od jakiegoś zewnętrznego sterowania. Telefon jest tu o tyle niebezpieczny, że cały czas możemy mieć go przy sobie. Zagrożeniem może być również spłycanie więzi społecznych, które następuje poprzez ciągłe użytkowanie stron i aplikacji społecznościowych. Tak naprawdę, dają one jedynie iluzję kontaktu i nie są w stanie zastąpić spotkania twarzą w twarz.

Ciekawe? Przeczytaj także: Firmy (z) duszą

Smartdzieci, smartrodzice, smartfony?

Za każdym razem, kiedy do powszechnego użytku wchodzi nowa technologia pojawiają się pytania, jak wpływa ona na rozwój dzieci. Tak było w przypadku telewizji, komputerów osobistych, także internetu. Teraz te same pytania wracają w kontekście smartfonów i tabletów. – Problem w tym, że rodzice często wykorzystują te urządzenia, żeby się nie musieli zajmować dzieckiem. – mówi Patryk Podleśny – Kiedyś włączało się dziecku bajkę w telewizji, żeby mieć chwilę spokoju, a teraz wykorzystuje się telefony i tablety. Według psychologa ważne jest też to, jak z nowymi technologiami obchodzą się sami rodzice. Dzieci mają bowiem tendencje do naśladowania dorosłych. Jeśli ci nie odstępują swoich smartfonów na krok, podobnie będą zachowywać się dzieci.

Dzieci bardzo szybko się uczą i posługiwanie się nowymi technologiami nie sprawia im żadnego problemu. Jednak sporządzany przez Instytutu Badań Edukacyjnych raport "Badania kompetencji komputerowych i informacyjnych młodzieży" wskazuje, że 30% uczniów nie potrafiło podać adresata maila, mimo że widzieli nagłówek listu (dzieciom pokazywano obrazek ze zrzutem ekranu, na którym widniał  mail adresowanym do nich i kopie (DW) do dwóch innych osób. Zadaniem badanych było wskazanie, kto oprócz nich dostał tę wiadomość. 30% temu wyzwaniu nie podołała). – Taka sytuacja może świadczyć o tym, że dzieciaki nie potrafią refleksyjnie korzystać z nowych technologii komentuje Patryk Podleśny. Ale warto dodać, iż trudno stwierdzić, czy brak refleksyjności u dzieci dotyczy tylko tej czy także innych sfer życia. Stąd też polskie szkoły nie mogą stać się miejscami, w których pozbawia się uczniów możliwości korzystania z urządzeń mobilnych. Wręcz przeciwnie, nauczyciele powinni jak najszerzej je wykorzystywać, ucząc przy okazji np. oceny wiarygodności źródeł informacji, które znaleźć można w sieci. – Technologia informacyjna jest narzędziem, jak każde inne i należy uczyć dzieci, jak mądrze z niej korzystać. Jeżeli pozostawimy dzieci same z młotkiem i nie pokażemy im, jak go używać do budowy, nie powinniśmy się potem dziwić, kiedy odkryjemy że okładają się po głowach zamiast wbijać gwoździe. – podsumowuje psycholog. Dodaje również, że największym zagrożeniem, jakie ze sobą niesie korzystanie ze smartfonów jest nastawienie na bycie na bieżąco z informacjami, co uniemożliwia analizę problemów na głębszym poziomie. W efekcie możemy mieć do czynienia z ludźmi, których obraz świata jest bardzo spłycony a decyzje są podejmowane na podstawie uproszczonych i często emocjonalnych informacji.

Ciekawe? Przeczytaj także: AudioMovie – aplikacja, która pozwala usłyszeć obraz 

Polecamy również
Aerodynamika Pegaza, czyli jak uczyć pisania
Aerodynamika Pegaza, czyli jak uczyć pisania
Reakcje społeczeństwa rosyjskiego na inwazję Rosji na Ukrainę
Reakcje społeczeństwa rosyjskiego na inwazję Rosji na Ukrainę
Politolog z UJ: milczenie Grupy Wyszehradzkiej w sprawie rosyjskiej agresji źle wróży dla przyszłości organizacji
Politolog z UJ: milczenie Grupy Wyszehradzkiej w sprawie rosyjskiej agresji źle wróży dla przyszłości organizacji
Rosyjska inwazja na Ukrainę zmienia reguły gry
Rosyjska inwazja na Ukrainę zmienia reguły gry