Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Powieść SF jako eksperyment

Powieść SF jako eksperyment

Do pewnego stopnia dwie sfery działalności człowieka – naukowa i literacka – są podobne. Wszak obie odkrywają tajemnice otaczającej nas rzeczywistości. I choć posługują się odmiennymi narzędziami, to jednak możliwość ich współdziałania istnieje.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Marcin Kowalczyk

W drugiej połowie XIX wieku Emil Zola w swej „Powieści eksperymentalnej" napisał, że „wszystkie przejawy inteligencji ludzkiej stopniowo zmierzają w kierunku tej samej drogi naukowej" (za: J. Kulczycka-Saloni, „Pozytywizm", Warszawa 1971). Francuski twórca konsekwentnie starał się tego dowieść. Jego naturalistyczne utwory były szczególnego rodzaju eksperymentem: umieszczał on bohaterów w określonych środowiskach-probówkach, a potem obserwował ich zachowania, postulując wywodzenie z nich ogólnych praw. Abstrahując od skuteczności tej metody, była to ambitna próba nadania pisarstwu naukowej wiarygodności i użyteczności.

Dziś wpływ nauki najpełniej manifestuje się nie w utworach naturalistycznych, jak chciał tego Zola, lecz w powieściach science fiction. Jednak fantastyka to nie pasożyt, który zakłada wynalazkom i ideom fabularny płaszcz. Czasem to literackie pomysły inspirują naukowców, o czym pisze obszernie choćby profesor Michio Kaku w swych niezwykle popularnych książkach.

LABORATORIUM "APOSTEZJON"

W czasach PRL-u krążył taki dowcip: „Czy Marks był naukowcem? Nie, bo w przeciwnym razie najpierw przetestowałby komunizm na szczurach". Widać tu nie tylko nawiązanie do nadużywania przez komunistów przymiotnika „naukowy", ale także intuicyjne łączenie nauki z eksperymentem. A przecież ów eksperyment nie zawsze jest możliwy. Oczywiście zostają jeszcze modele intelektualne. Jednak i w ich konstrukcji nauka musi się ograniczać z różnych, czasem pozanaukowych, przyczyn. Natomiast zaletą pisarstwa science fiction jest to, że pozwala ono na budowanie intelektualnych modeli, które nie respektując w pełni naukowych reguł, wciąż pozostają użyteczne. W latach 70. dostrzegł to socjolog, Edmund Wnuk-Lipiński i chcąc opisać pewne mechanizmy społeczne, wykorzystał powieść science fiction. W jednym z wywiadów na łamach Czasu Fantastyki (nr 3 z 2011) tak wyjaśniał tamten wybór: „[…] uważałem, że najważniejszych rzeczy o świecie, w którym żyłem, nie da się powiedzieć w konwencji socjologicznej". Zapoczątkowana wówczas trylogia o Apostezjonie („Wir pamięci" (1979), „Rozpad połowiczny" (1988), „Mord założycielski" (1989)) była intelektualnym eksperymentem, opartym na pytaniu: co by było, gdyby komunizm odniósł sukces gospodarczy? Szukając odpowiedzi, autor skonstruował świat przyszłości, ekstrapolując wszystkie elementy ustroju prócz problemów ekonomicznych.

Świat Wnuka-Lipińskiego zanurzony w przyszłości ledwie skrywa czytelne nawiązania do rzeczywistości lat 70. i 80. w krajach demokracji ludowej. Państwo ufundowane jest tu na przekonaniu, że prawdziwą wartość stanowi kolektyw. Dlatego Apostezjonem rządzi grupa ekspertów, którzy decydują o każdym aspekcie życia społecznego – nawet o restauracyjnym menu. Praworządnym obywatelom żyje się nieźle: mają pracę, zarobek wystarczy na zaspokojenie nawet ponadpodstawowych potrzeb. Ludzie łączą się w krótkotrwałe związki, a państwo wydaje pozwolenia na rodzenie dzieci, które potem wychowuje. Nie są to już czasy terroru, jednak każdy, kto sprzeciwia się zasadom, proponuje alternatywny sposób życia, uznany zostaje za chorego. Jednostki takie państwo kieruje na resocjalizację, gdzie poddawane są drastycznej presji psychofizycznej. Zakład resocjalizacyjny opuszczają jako osoby przystosowane do życia w społeczeństwie.

Jaki wniosek może więc płynąć z powieściowego eksperymentu Wnuka-Lipińskiego? Otóż, aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zestawić rzeczywistość Apostezjonu z propagandą PRL-u. Ówczesna władza przez cały czas obiecywała dobrobyt i szczęście czekające tuż za zakrętem historii. Niestety czas mijał, a niewiele się zmieniało prócz chwilowych skoków, gdy zardzewiałe tryby gospodarki smarowano pożyczkami z Zachodu. Dziś w rozmowach o historii PRL-u na pierwszy plan wysuwają się często problemy gospodarcze, o nich się mówi, je wspomina. Pozornie wydaje się, iż to cykliczne kryzysy ekonomiczne leżały u podstaw strajków i przesileń. Jednak w omawianych powieściach widać wyraźnie, że sukces gospodarczy komunizmu bynajmniej nie zmniejszyłby deficytu wolności czy stopnia niezadowolenia z życia części obywateli. Słowem, nie nastałby obiecywany raj na Ziemi. Parafrazując Marka Hłaskę, można powiedzieć, że zamiast świata, w którym nie da się żyć, otrzymalibyśmy taki, w którym nie można wytrzymać. Dlatego każdy, kto interesuje się historią tamtego okresu, powinien sięgnąć po trylogię o Apostezjonie (i nie tylko po nią). Pełen obraz przeszłości i teraźniejszości zyskamy bowiem analizując rożne warianty przyszłości. W tym kontekście lektura science fiction jest szczególnego rodzaju przygodą intelektualną.

LABORATORIUM "KSI"

Innym z wielu przykładów takiego eksperymentu może być „Cała prawda o planecie Ksi" (1983) Janusza A. Zajdla – cenionego autora fantastyki socjologicznej. Zajdel rekonstruuje etapy budowania nowego ustroju w warunkach całkowitej izolacji. Znika skomplikowany kontekst geopolityczny, zostaje tylko garstka ludzi na dalekiej planecie. Dużo łatwiej można tu więc dostrzec „nagie" mechanizmy społeczne charakterystyczne dla rodzącego się totalitaryzmu. Fabuła dotyczy opanowania przez dobrze zorganizowaną grupę konwoju osiedleńczego lecącego na Ksi. Grupa ta, terroryzując załogę, przejmuje całkowitą kontrolę nad statkiem i zahibernowanymi na czas podróży kolonistami. Następnie, oszukując wybudzonych z hibernacji, zaczyna budować społeczeństwo według zasad przypominających komunizm. Rządzący ukrywają cały sprzęt, który miał ułatwić zasiedlenie planety i przekonują wybudzonych kolonistów, że zostali oni wysłani na pewną śmierć. Szanse na przeżycie daje tylko kolektywna zgoda na zasady nowego ustroju opartego na rzekomo naukowych podstawach. Powieść Zajdla dotyka wielu problemów, przede wszystkim jednak odkrywa pewne mechanizmy społeczne, które widać dużo wyraźniej w stworzonej przez autora rzeczywistości. Pokazuje, w jaki sposób zespół wpojonych obywatelom przeświadczeń dotyczących przeszłości, determinuje ich zachowanie w teraźniejszości. Utwór ten może być użytecznym kluczem do lepszego zrozumienia wielu aspektów życia w tuż powojennej Polsce – tamtych wyborów i rozterek.

INNE LABORATORIA

Oczywiście literatura science fiction to sięganie do wielu innych dziedzin nauki. Dzieje się to często na prawach intelektualnego eksperymentu w znaczeniu nieco innym niż ten socjologiczny. W „Głosie Pana" Stanisława Lema pojawia się tajemnicza wiadomość zaszyfrowana w szumie neutrinowym. W momencie ukazania się powieści (1968) nie było możliwości rejestracji tych niezwykle przenikliwych cząstek. Dziś istnieją już teleskopy neutrinowe i wiadomo, że neutrina są dobrym nośnikiem informacji (choć jak do tej pory ludzkość żadnej nie odebrała). Z kolei Jacek Dukaj w „Katedrze" (2000) pokazuje fascynujący owoc technologii nanorodnych – żywokryst. Z ziaren tej rośliny wyrastają budowle, a nawet sprzęty codziennego użytku. Lem i Dukaj są o krok przed nauką. Natomiast Brian Aldiss – wyciąga z niej ostateczne konsekwencje. „Człowiek ze swoim czasem" (1965) pokazuje, co w praktyce wynika z teorii względności. Astronauta wracający z Marsa „przywozi" ze sobą inny czas. Żyje na Ziemi, ale w niedalekiej przyszłości. Wyprzedza wszystkich ludzi o ponad 3 minuty. Czy w zarysowanych pokrótce utworach autorzy uprawiali naukę? Odpowiedź brzmi: „nie". Jednak można tu mówić o szczególnego rodzaju eksperymentach. Oczywiście nie będzie z nich pożytku w postaci teorii naukowych, niemniej literacka diagnoza jako składnik dyskusji z pewnością może być dla naukowców inspirująca.

Ilustracje pochodzą z książki Futuronauta - najlepsze teksty futurystyczno-naukowe (2012), która jest efektem konkursu dla młodych twórców SF. Autor tekstu był zdobywcą Nagrody Rektora UJ w tym konkursie.

-------------------------------

Tekst pierowtnie ukazał się w czasopiśmie NIMB nr 15. Licencja na wykorzystanie CC 3.0 - BY

Polecamy również
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary
Ta dziwna miłość. Putin i Rosjanie
Ameryka w głowach Polaków
Archimedes i media