Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nowy raport klimatyczny IPCC [KOMENTARZ]

Nowy raport klimatyczny IPCC [KOMENTARZ]

W pierwszej połowie sierpnia tego roku ukazał się kolejny, szósty już raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC), który analizuje podstawy toczących się zmian klimatu w oparciu o setki badań naukowych prowadzonych na całym świecie. Najważniejsze ustalenia oraz postulaty zawarte w treści raportu komentuje prof. Paulina Kramarz z Wydziału Biologii UJ.

Jak podaje Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA), lipiec w tym roku był najgorętszym miesiącem jaki kiedykolwiek zanotowano na Ziemi, płoną lasy na Syberii, w Kanadzie, w Grecji, Turcji. Również w Polsce coraz dotkliwiej odczuwamy skutki globalnego ocieplenia – rosnącą liczbę dni z ekstremalnie wysokimi temperaturami czy suszę przeplataną nawalnymi deszczami powodującymi między innymi powodzie błyskawiczne. I w środku tegorocznego lata rodem z piekła, 9 sierpnia, ukazała pierwsza część szóstego już raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC), kolejne jego części będą opublikowane w 2022r. Warto zwrócić uwagę na numer raportu: już szósty oraz na to, że w między czasie, w 2018 roku, ukazał się „Specjalny raport dotyczący globalnego ocieplenia o 1,5 °C”, którego głównym przesłaniem był kurczący się czas na redukcję emisji gazów cieplarnianych powodujących globalne ocieplenie – w roku publikacji czas na co najmniej 50% redukcję wynosił 12 lat. Raport ten był też impulsem do działań aktywistki Grety Thunberg oraz zainicjowanych przez nią strajków dzieci i młodzieży, jak choćby „Fridays for Future”, czy też w Polsce „Młodzieżowy Strajk Klimatyczny”.  To ważne, bo to właśnie już żyjące dzieci i młode osoby skutki globalnego ocieplenia i dewastacji przyrody dotkną najbardziej.

Tegoroczny, podkreślę – już szósty, raport IPCC, oparty na tysiącach badań i sporządzony przez dziesiątki naukowców i naukowczyń, nazywany jest „czerwonym światłem” dla ludzkości. Wskazuje on, że obecna dekada jest kluczowa dla ludzkiej cywilizacji, która bez ograniczenia dalszego ocieplania klimatu może po prostu nie przetrwać. O tym, że wzrost emisji gazów cieplarnianych powodujących globalne ocieplenie jest skutkiem ludzkiej działalności, mówiły i poprzednie raporty. Ostrzeżenia te nie zostały jednak wysłuchane i to zapewne jest powód, dla którego ton obecnego raportu IPCC jest wręcz alarmujący. Po raz pierwszy tak wyraźnie, bez ogródek i żadnych wątpliwości, właściwie już w pierwszym zdaniu wskazuje na to, że obecny, przemysłowy model cywilizacji jest odpowiedzialny za dramatyczny wzrost średniej temperatury na Ziemi.

Ponieważ poproszono mnie o mój komentarz do raportu IPCC nie będę go szczegółowo omawiać. Odsyłam do jednego z lepszych omówień, które czytałam: wywiadu Szymona Bujalskiego z prof. Jackiem Piskozubem z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie, który ukazał się na stronie „Nauka o Klimacie”. Namawiam też to zapoznawania się z innymi artykułami publikowanymi na tej stronie.

Jakie są dla mnie najważniejsze przesłania pierwszej części szóstego raportu IPCC? W porównaniu do lat 1850-1900 obecny model cywilizacji doprowadził do wzrostu średniej temperatury na Ziemi o 1°C w latach 2001-2020. Emisje gazów cieplarnianych nadal rosną, przy obecnym tempie i braku odpowiednich działań, temperatura na Ziemi wzrośnie do końca stulecia o około 5°C. Tu ważna uwaga – to nie oznacza, że w 2100 temperatura nagle wzrośnie o 5°C, po drodze Ziemia się ogrzeje powyżej zakładanego wcześnie w miarę bezpiecznego progu 1.5°C, potem o 2°C, o 3°C, o 4°C. Jakie to będzie miało konsekwencje możemy coraz bardziej się przekonać – stąd w pierwszym akapicie przypomniałam, co się działo i dzieje w tym roku, również w naszej strefie klimatycznej, również w Polsce. Zgodnie i z obserwacjami, ale i z twardymi danymi naukowymi zawartymi w raporcie IPCC, oprócz rosnących temperatur będzie rosła liczba dni z ekstremalną, wysoką temperaturą, nasilać się będą ekstremalne zjawiska pogodowe, jak choćby deszcze nawalne, ale i susze. Wzrost temperatury będzie też prowadził do nasilania się i tak już coraz częstszych pożarów – które nie tylko emitują kolejne gazy cieplarniane, ale zabijają wszelkie życie, setki milionów zwierząt,  coraz więcej ludzi, żyjących na trawionych ogniem terenach. Coraz częstsze susze będą miały negatywny wpływ na wytwarzanie żywości, czy też dostęp do wody pitnej. I nie pomogą w tym deszcze nawalne z prostej przyczyny – z powodu swojej gwałtowności, z powodu kurczących się, zielonych obszarów gdzie woda może wsiąkać, a także z powodu regulacji rzek, woda bardzo szybko spływa do mórz i oceanów. Co mogłyśmy obserwować w tym roku w Polsce.

Według raportu IPCC przez ostatnie 50 lat, od roku 1970, średnia temperatura na Ziemi rośnie najszybciej. A ostatnie 50 lat to okres najszybszego wzrost uprzemysłowienia cywilizacji ludzkiej. Pomimo już pierwszych, zdecydowanych prognoz, jak choćby zawartych w raporcie „Granice Wzrostu” opublikowanym przez Klub Rzymski w 1971. Tutaj warto przypomnieć, że koncerny paliwowe od co najmniej lat 80-tych ubiegłego stulecia dysponowały danymi i modelami dotyczącymi wpływu emisji gazów cieplarnianych na wzrost temperatury na Ziemi. I nie tylko je zignorowały, ale finansowały propagowanie fałszywych informacji na ten temat, o czym można przeczytać znów na stronie „Nauka o Klimacie”.  

Czy najnowszy raport IPCC daje konkretne zalecenia co do tego, co powinniśmy zrobić? Oprócz konieczności maksymalnej redukcji emisji gazów cieplarnianych, na którą wskazują dane zawarte w raporcie, głównym zaleceniem jest konieczność opracowania technologii wychwytywania gazów cieplarnianych z atmosfery. Czy takie technologie istnieją? Być może zostaną wymienione w kolejnych częściach raportu, ale szkoda, że w raporcie nie wymieniono tych, już istniejących. Które właściwie nie tyle są technologiami, ale zmianą sposobu traktowania naszej Planety: przede wszystkim jak najszybsze zatrzymanie wycinania lasów i dewastacji choćby terenów podmokłych, co nie tylko prowadzi do wzrostu emisji, tracimy też naturalne mechanizmy pochłaniające dwutlenek węgla. Kolejny to zmiana systemu wytwarzania żywności: rolnictwo przemysłowe (oparte na wielkoobszarowych monokulturach i fermach przemysłowych) zajmuje obecnie 70% wszystkich zasobów rolnych żywiąc zaledwie 30% ludzkości. Przy czym aż 77% wszystkich terenów rolnych jest przeznaczana na hodowlę zwierząt, zaspokajając zaledwie 17% zapotrzebowania energetycznego ludzkości. Co skutkuje tym, że rolnictwo jest odpowiedzialne za aż 29% emisji gazów cieplarnianych (w tym metanu pochodzącego z hodowli zwierząt) oraz 80% wylesiania – czyli jest jedną z najważniejszych przyczyn globalnego ocieplenia. Redukcja hodowli zwierząt do niezbędnego minimum oraz sprawiedliwa organizacja wytwarzania i dystrybucji żywności byłaby znaczącym krokiem spowalniającym globalne ocieplenie, a jednocześnie przywracającym ogromne tereny dzikiej przyrodzie. Zastąpienie rolnictwa przemysłowego agroekologią, który to system nie tylko jest wydajniejszy w wytwarzaniu żywności, ale redukuje choćby użycie nawozów mineralnych będącym źródłem jednego z najważniejszych gazów cieplarnianych, czyli tlenku azotu (o którym raport IPCC również wspomina), prowadzi też np. do regeneracji zdegradowanych gleb, czyniąc je ponownie miejscem, gdzie dwutlenek węgla jest pochłaniany i gromadzony. Warto tutaj zauważyć, że rolnictwo przemysłowe znów rozwinęło się w ostatnich, najgorętszych 50-ciu latach. Jego początkiem była „Zielona Rewolucja” (lata 60-te XX w.) i rozwój technologii uprzemysławiających wytwarzanie żywności: nawozów mineralnych oraz chemicznych środków ochrony roślin (pestycydów). Technologie te, zamiast - zgodnie z ideą ich opracowania - pomóc w walce z głodem i ograniczyć tereny rolne dzięki zwiększeniu wydajności, posłużyły przede wszystkim jako źródło zysku dla koncernów produkujących nawozy i pestycydy. Nie po raz pierwszy w historii ludzkości, coś, co miało stworzyć lepsze warunki życia dla społeczności człowieczej, zostało użyte właściwie na jej zgubę.

Niestety, również w przypadku technologii, które mogłyby doprowadzić do redukcji emisji gazów cieplarnianych, a które już istnieją, głównym problem w mojej opinii jest mała ich dostępność dla jak największej liczby ludzi na Ziemi. Zdaję sobie sprawę z tego, że w czasach, w których najważniejsze są pieniądze, trudno sobie wyobrazić, by technologie takie jak pompy ciepła i energooszczędne budynki były rozdawane za darmo. Ale jednocześnie, czego nie zawarto w raporcie IPCC, a o czym można przeczytać w raportach Oxfam, najbogatsze 10% ludzkości jest odpowiedzialne za 52% emisji gazów cieplarnianych. W owych 10% są osoby planujące komercyjne loty w kosmos, generujące kolejne tony gazów cieplarnianych, zużywające skończone zasoby naszej Planety. Osoby, których nadmierne zyski prowadzą do ubożenia reszty społeczeństwa ludzkiego, a w konsekwencji właśnie do braku zasobów finansowych na prowadzenie mniej emisyjnego życia. Można śmiało powiedzieć – nasza Planeta jest dewastowana, przyszłość ludzkości jest niszczona, tylko dlatego, żeby niewielka jej część mogła się bogacić. Jednym z bardziej jaskrawych i najbardziej znanych przykładów na to jest plastik. Produkowany z paliw kopalnych, ze zużyciem ogromnych ilości energii, który zanieczyszcza dosłownie każdy skrawek Ziemi. Koszty finansowe plastiku, nie dość, że nie obejmują kosztów środowiskowych, takich jak choćby jego utylizacji i składowania, to finansowo obciążają osoby go kupujące.

Dlaczego o tym piszę? Bo zarówno w raporcie IPCC, jak i w materiałach go omawiających często powtarza się sformułowanie „działalność człowieka”. Osobiście nie zgadzam się na taką generalizację, bo nie każda osoba na Ziemi, nie wszystkie kraje są w równym stopniu odpowiedzialne za globalne ocieplenie. W raporcie są zresztą dane wskazujące na różnice pomiędzy bogatszymi rejonami, takimi jak Ameryka Północna, Europa, Chiny, Australia, które są odpowiedzialne za większość gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery, a resztą świata. Uważam, że kluczowe w koniecznych zmianach jest dostrzeżenie tych różnic oraz ich źródła. Najwyższy czas zadbać o każdą osobę na Ziemi, nie tylko o najbogatszą część ludzkości. I nie chodzi tutaj o równy dostęp do rzeczy i technologii zupełnie nam niepotrzebnych: nadmiernej ilości mięsa, ubrań, szybko psujących się sprzętów, gadżetów elektronicznych, samochodów. Ale o zapewnienie czystego powietrza, wystarczającej ilości zdrowej żywności, dachu nad głową, bezpieczeństwa ekonomicznego, które, jak wskazują badania, skutkuje spadkiem przyrostu naturalnego, co jest również konieczne.  Również o to by rosła ilość terenów z dziką przyrodą, coraz bardziej nam niezbędną i ratująca naszą przyszłość. Liczę, że i o tym będzie mowa w kolejnych częściach szóstego raportu IPCC. 

 

 

Prof. Paulina Kramarz

Instytut Nauk o Środowisku

Wydział Biologii UJ