Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Gdzie kończy się ciało, a zaczyna umysł?

Gdzie kończy się ciało, a zaczyna umysł?

Nie każdemu z łatwością przychodzi rozmyślanie o zawiłych zagadnieniach z pogranicza neuronauki poznawczej i badań behawioralnych. Wiele osób w ogóle zastanawia się, po co parać się takimi tematami i w jakim celu miałoby to pomóc ludzkości. Ucieleśnione poznanie? Usytuowana konceptualizacja? Co to właściwie jest? I po co to jest? Przy okazji zbliżającego się wykładu Prof. Winkielmana „Ucieleśniony język emocji. Jak umysł radzi sobie z uczuciami?” organizowanego w ramach cyklu Wielkie Pytania, uchylamy rąbka tajemnicy.

Przyjrzyjmy się pewnym prozaicznym przykładom. Na pierwszy rzut – piłka. Scena pierwsza – siedzisz na krześle lub w miękkim fotelu, w pełni poddając się wygodnej sile grawitacji. Komfort, bezpieczeństwo, zaspokojenie wszelkich potrzeb fizjologicznych. W takiej sytuacji, pierwszą cechą piłki, jaką sobie wyobrazisz jest jej najbardziej charakterystyczny atrybut, czyli kulistość. Scena druga – toniesz. Fale wzbierają, coraz trudniej utrzymać się na powierzchni. Przydała by się jakaś deska ratunku, cokolwiek. Kiedy twój umysł rzuca hasło „piłka”, pierwsza cecha, którą u niej dostrzegasz, to fakt, że jest w stanie unosić się na wodzie. Scena trzecia – spychasz ogromny kwadratowy blok kamienny ze wzgórza. Nie jest to łatwe – jego brzegi co chwilę wkopują się w ziemię, a dolna powierzchnia skutecznie poddaje się bezlitosnemu działaniu sił tarcia dynamicznego, przez co cały proces jest żmudny i czasochłonny. Na hasło „piłka” wyobrażasz sobie, jak łatwo i bezproblemowo mknęłaby w dół z samego szczytu.

Przykład numer dwa – woda. Scena pierwsza – gorący czerwcowy dzień. Samo południe. Zlany potem, przemierzasz betonowy plac nagrzany do granic możliwości. Marzysz o kurtynie wodnej. Wyobraźnia podsuwa ci znajomy obraz. Pierwsze wrażenie? Woda jest taka orzeźwiająca. Scena druga – niekończąca się podróż międzymiastowym autobusem, również latem. Co prawda, jest klimatyzowany, ale jak na złość kolejny przystanek dopiero za 200 kilometrów. Ostatnią szklankę wody wypiłeś kilka dobrych godzin temu, czujesz, że masz sucho w ustach. A woda jest przecież taka mokra! Scena trzecia – basen. Wszystko wspaniale, ale przez przypadek wypadła ci z ręki moneta, która teraz wedle wszelkich praw fizycznych opada na dno. Aby ją odzyskać, trzeba zanurkować i ją wytropić. Jak to dobrze, że woda jest przeźroczysta!

Wewnętrzna radość czy zewnętrzny smutek?

I to jest właśnie samo sedno tak zwanej „usytuowanej konceptualizacji”. W konkretnej sytuacji umysł – myśląc o danym przedmiocie – nie „wyświetla” sobie naraz wszystkich jego cech. Skupia się przede wszystkim na tej, która w danym momencie jest dla nas kluczowa. To wyobrażenie zależy więc bardzo mocno od stanu i emocji, które w tej właśnie chwili nam towarzyszą. Ta niezwykła względność została zaobserwowana w laboratorium – dane uzyskane za pomocą neuroobrazowania sugerują, że w zależności od kontekstu, konkretne emocje mogą aktywować inne obszary mózgu.

Ciekawym eksperymentem, który także potwierdzał powyższą obserwację było przytaczanie badanym opisu różnego rodzaju emocji i sytuacji, które generalnie kategoryzowano w dwie grupy – pierwszą były te nakierowane na wewnętrzne przeżycia (np. „gotować się w sobie”, „wyciągać wspomnienia”), a drugą te skupione na zewnętrznych działaniach (np. „walić w stół ze wściekłości”, „załamywać ręce”, „drapać się po głowie”). Co się okazało? Że, w zależności od perspektywy i „umiejscowienia” wrażeń, rzeczywiście uaktywniały się inne obszary mózgu! Jeżeli obrany kierunek był zewnętrzy, wówczas „podświetlała się” kora przedruchowa i dolny zakręt czołowy; jeżeli wewnętrzny – aktywna była brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa. Co to oznacza? Nic innego jak tylko to, że konkretne emocje nie mają swojego przypisanego miejsca w mózgu – zależy ono wyłącznie od kontekstu, w jakim zostały wyrażone. Smutek smutkowi nierówny.

Kartezjusz w odstawkę

Ale jakie w zasadzie ma to znaczenie? Jeżeli myśli i emocje zależą od  interakcji z otoczeniem, w jakie się wchodzi, a właściwie w jakie wchodzi nasze ciało, to oznacza to, że są one ucieleśnione. W takim więc przypadku powszechnie uznawany kartezjański dualizm ciało-umysł zdecydowanie traci swój animusz.  Założenie Kartezjusza, wyraźnie oddzielające umysł od ciała, kategoryzowało je jako dwie niezależne od siebie jednostki – „rzecz rozciągłą” i „rzecz myślącą”. Umysł, jako narzędzie do poznawania oraz przetwarzania informacji i ciało, jako jego biologiczne podłoże. U Kartezjusza piłka pozostaje więc bezwzględnie i niezależnie czymś doświadczanym przez ciało i poznawanym przez umysł, nie odwrotnie. W przypadku „ucieleśnionym”, ta sama piłka może aktywować inne struktury mózgu w zależności od aktualnego stosunku człowieka (a właściwie ciała człowieka) wobec niej. Jest ona zawsze jednak „widoczna” dla umysłu – bez względu na to, czy naprawdę na nią patrzymy, czy tylko ją sobie wyobrażamy, kora wzrokowa pozostaje aktywna. Zarówno ciało, jak i umysł mogą ją więc i poznawać, i doświadczać.

-------

W ramach cyklu "Wielkie Pytania" organizowanego przez Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, 22 listopada odbędzie się wykład Profesora Piotra Winkielmana z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego  pt. "Ucieleśniony język emocji. Jak umysł radzi sobie z uczuciami?".

 

--------

Ciekawe? Przeczytaj także:

Polecamy również
MŁODZIEŻOWE SŁOWA ROKU okiem językoznawcy
Disneyland dla turystów, czyli jak ocalić dziedzictwo kulturowe
Co oznacza druga z rzędu Pokojowa Nagroda Nobla dla Afryki?
Abiy Ahmed Ali z Pokojową Nagrodą Nobla 2019