Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dwujęzyczność – problem czy błogosławieństwo? [LangUsta cz. 2]

Dwujęzyczność – problem czy błogosławieństwo? [LangUsta cz. 2]

Poznawanie świata wiąże się nie tylko z przyswajaniem nowej kultury i zachowań społecznych, ale i z możliwością (lub koniecznością) nauki języków obcych. O tym, jak dwujęzyczność, w dzisiejszych czasach niemal tak powszechna, jak posiadanie prawa jazdy, wpływa na nasze zachowanie, komunikację, a nawet zdrowie opowiada Joanna Durlik z Zakładu Psychologii Eksperymentalnej IPS UJ.

Świat, który dzisiaj stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek, stworzył wiele nowych możliwości, z których jedną jest emigracja i perspektywa życia właściwie w dowolnym zakątku globu. Decyzja o osiedleniu się w miejscu poza granicami kraju jest niemal zawsze równoznaczna z podjęciem nauki języka, który w nowym miejscu jest powszechnie używany. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że podjęcie się nauki obcej mowy jest ogromną rewolucją dla systemu poznawczego. W momencie rozpoczęcia posługiwania się nim na poziomie komunikacyjnym, nic już nie będzie takie samo. Od tej pory, za każdym razem, kiedy wystąpi konieczność użycia słów, mózg będzie musiał dokonać wyboru pomiędzy dwoma odrębnymi systemami językowymi. Jakie są konsekwencje takiej sytuacji i do czego może ona doprowadzić? 

"Ponglish", czyli trudny powrót do kraju

Warto na wstępie odpowiedzieć na pytanie czym właściwie jest dwujęzyczność. Czy trzeba posługiwać się biegle dwoma różnymi językami, aby umysł zaczął działać według dwujęzycznegoschematu? Właściwie dwujęzyczność zaczyna się wtedy, kiedy sobie tego życzymy – wyjaśnia Joanna Durlik – jeszcze przed wojną, badacze zajmujący się tą tematyką twierdzili, że dwujęzyczność oznacza idealną znajomości obu języków, najlepiej od urodzenia. Dzisiaj za osobę dwujęzyczną uznaje się tę, która ten obcy zna i używa w komunikacji na takim poziomie, na jakim potrzebuje, więc niekoniecznie na tym rodzimego użytkownika – dodaje. Na naszą znajomość i używanie języków wpływ ma szereg różnych czynników, na przykład otoczenie językowe, w którym na co dzień przebywamy. W swoich badaniach Joanna Durlik badała skutki tak zwanej immersji, czyli “zanurzenia” w drugim języku i poszukiwała różnic pomiędzy osobami posługującymi się płynnie językiem angielskim w dwóch odrębnych kontekstach – pierwszą grupę stanowili polscy emigranci od co najmniej dwóch lat zamieszkujący Wyspy Brytyjskie, a drugą rodacy w kraju. Zadania polegały m.in. na tym, aby nazywać rzeczy, znajdujące się na przedstawianych obrazkach w obu językach. Moje badania wykazały, że fakt bycia za granicą był najważniejszy. Osoby z obu grup, mające wyrównany poziom języka angielskiego i polskiego nieco inaczej zachowywały się w zadaniach eksperymentalnych – tłumaczy badaczka. Mierząc czas reakcji i poprawność odpowiedzi zauważyła, że zarówno jedna, jak i druga grupa bez problemu radziły sobie z postawionym zadaniem. Różnica jednak polegała na tym, że osoby mieszkające w Polsce w języku angielskim odpowiadały wolniej. Ile wolniej? Około 200 milisekund. W badaniach laboratoryjnych jest to już duża różnica. Jednoznacznie świadczy to o tym, że mimo świetnej znajomości obcego języka, w grupie Polaków żyjących w granicach kraju jest on mniej aktywny. Co ciekawe, wyniki badania wśród emigrantów wykazały podobne czasy reakcji w obu przypadkach, sugerując, że codzienne przebywanie w otoczeniu języka angielskiego niejako zrównuje go z językiem ojczystym - oba języki są tak samo aktywne.  

„Leczenie” językiem obcym

Czy znajomość języka obcego może mieć jakieś inne korzyści, poza tymi czysto lingwistycznymi? Jak się okazuje, tak – pokazały to rewolucyjne badania kanadyjskich badaczy. Porównując osoby dwu- i jednojęzyczne cechujące się podobnym poziomem życia wykazali oni, że dwujęzyczność może opóźniać procesy starzenia się i postępowania choroby Alzheimera. Wśród osób dwujęzycznych borykających się z tą chorobą ostre objawy neurologicznej degeneracji występowały zazwyczaj około cztery lata później, co oznacza, że jeszcze przez ten dodatkowy okres były one w stanie poprawnie funkcjonować. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie na tę chorobę nie ma lekarstwa, zdobycie kilku dodatkowych lat jest niezmiernie cennym darem. Przypuszcza się, że doświadczenie porozumiewania się w dwóch językach, a przy tym zmuszanie mózgu do "radzenia" sobie z konfliktem pomiędzy dwoma językami (czyli stałym wybieraniem i przełączaniem się pomiędzy nimi) przyczyniło się do powstania tzw. rezerwy poznawczej i zwiększenia się neuroplastyczności mózgu, który później mógł dłużej opierać się chorobie.

Obecnie większość badań na temat korzyści płynącej z posługiwania się dodatkowym językiem podkreśla, że osoby dwujęzyczne bardzo różnią się między sobą, i w tej kwestii niezmiernie ważny jest szereg czynników: jak często posługujemy się dwoma językami, w jakich kontekstach, jak często przełączamy się między nimi, itp. Niemniej jednak, przykład powyższych obserwacji niewątpliwie sugeruje, jak daleko idące mogą być zyski wynikające z tej umiejętności.

„Wolę anglojęzyczną wersję siebie”

Czy komunikacja i wyrażanie siebie w języku innym niż ojczysty może wiązać się z jakimiś zmianami również na poziomie emocjonalnym? Wzorce zachowania, schematy  kulturowe, a do pewnego stopnia nawet nasze własne wspomnienia to te czynniki, które w pewnym sensie łatwiej "ominąć", kiedy posługujemy się językiem obcym i wypowiadać się bardziej racjonalnie, neutralnie – wyjaśnia Joanna Durlik i kontynuuje – z drugiej strony często brak w nim naszej świadomości ciężaru i autentyczności emocjonalnej, dlatego na przykład łatwiej przeklinamy po angielsku. Tego typu zależności wykorzystuje się w terapiach, w których opowiadanie specjalistom o problematycznych momentach życia związane jest z koniecznością wyrażenia złości na bliską osobę lub opowiedzenia o trudnym nieakceptowalnym doświadczeniu. Możliwość zmiany języka daje pacjentowi okazję "uwolnienia" się od części złych skojarzeń oraz od tabu kulturowego, w rezultacie ułatwiając komunikację z terapeutą.

Na językowe alter ego mają także bez wątpienia wpływ pewne wzorce obowiązujące w danej nacji na poziomie społecznym. Dla przykładu, w języku hiszpańskim możemy wyrażać się bardziej bezpośrednio, w angielskim mieć większą tendencję do przepraszania, a po włosku skłonności do ekspresji. Oczywiście, zależności te zaobserwować można zwłaszcza w sytuacji immersji, czyli ucząc się języka w jego naturalnym otoczeniu.

Dwujęzyczność od samego początku modyfikuje nasze funkcjonowanie poznawcze. Okazuje się, że znajomość języka obcego nie jest tylko kolejną umiejętnością, którą śmiało można ubogacić swoje CV. Zmiany, jakie powoduje na poziomie neuronalnym, behawioralnym i społecznym zostały wykazane w licznych badaniach i mogą być zauważone nawet po krótkim okresie nauki. Warto więc zastanowić się nad jej prawdziwymi korzyściami, znacznie wykraczającymi poza „modne” hasła o konieczności podążania za kosmopolitycznym multikulturowym pędem współczesnego świata.  

 

------------------------

Laboratorium Psychologii Języka i Dwujęzyczności działające przy Instytucie Psychologii UJ powstało w 2010 roku i kierowane jest przez dr hab. Zofię Wodniecką-Chlipalską. Każdego dnia zespół badaczy zrzeszonych pod szyldem LangUsty próbuje odpowiedzieć na pytania stawiające sobie za cel zrozumienie, w jakim stopniu języki modyfikują sposób funkcjonowania naszego umysłu. Na kanwie badań podejmowanych przez LangUstę, w ubiegłym roku powstał projekt Bilingualism Matters, proponujący naukowe spojrzenie na poli-lingwistyczne społeczeństwo w kontekście poprawy dobrostanu osób używających na co dzień więcej niż jednego języka.

 

----------

Ciekawe? Przeczytaj także:

Polecamy również
O tym, jak mózg krojąc słowa, przyswaja nowy język [LangUsta cz. I]
Kryminalistyka od kuchni cz. II
Smartfon zamiast kilofa. Archeologia w XXI wieku
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary