Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

1pytanie: Dlaczego potrzebujemy społeczności sąsiedzkich?

1pytanie: Dlaczego potrzebujemy społeczności sąsiedzkich?

Wydaje się, że w dzisiejszych miastach potrafimy samodzielnie świetnie radzić sobie w życiu. Czy już nie potrzebujemy sąsiadów? Odpowiada dr Karol Kurnicki z Instytutu Socjologii UJ.

-----------------------------------

1pytanie to rubryka na stronie NAUKA.uj.edu.pl, w której publikujemy odpowiedzi naukowców z UJ na ciekawe, nieraz fundamentalne pytania dotyczące świata, człowieka, natury, historii...

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

-----------------------------------

Do poradzenia sobie z codziennymi problemami wynajmujemy wyspecjalizowane firmy usługowe. Kontakty chętnie utrzymujemy poza miejscem zamieszkania, co jest obecnie znacznie łatwiejsze niż jeszcze 15 czy 20 lat temu dzięki Internetowi i ogólnodostępnym tanim telefonom. Nie od dziś zresztą polscy socjologowie mówią o zjawisku „próżni socjologicznej" (określenie Stefana Nowaka), czyli braku identyfikacji z grupami innymi, niż bliska rodzina oraz naród, co pozostawia poza obszarem zainteresowania i troski także sąsiadów. Za takie postrzeganie innych płaci się zresztą często bardzo wymierną cenę, gdy kupuje się mieszkanie na grodzonym osiedlu, obiecującym namiastki tradycyjnego miejskiego życia w małej wspólnocie.

Niuanse i reguły współżycia

Zmienić miejsce zamieszkania jest o wiele trudniej, niż choćby pracę. Z tego względu, iż ludzie zmuszeni są współdzielić swoje najbliższe otoczenie z innymi, konieczne jest wypracowanie akceptowanych przez większość reguł współżycia. W innym przypadku mielibyśmy do czynienia z nieznośną, codzienną walką o indywidualne interesy lub powodowaną błahymi rzeczami wymianą złośliwości. Na mających już kilkudziesięcioletnią historię blokowiskach często usłyszeć można opowieści o początkach życia na osiedlu, zmaganiach z niedostatkami infrastruktury czy wzajemnej pomocy, a także trwających od tych czasów znajomościach i przyjaźniach. Podobnie jest na współcześnie zasiedlanych osiedlach – powstają fora internetowe, służące wymianie bieżących informacji, formowane są wspólnoty mieszkaniowe, organizowane sąsiedzkie pikniki zapoznawcze. Wynika z tego zarówno to, że dla wielu osób ważne są dobre relacje z ludźmi mieszkającymi wkoło, a dodatkowo sąsiedzkie znajomości mogą okazać się przydatne, zarówno w problematycznych, jak i codziennych sytuacjach (opieka nad dzieckiem, podwiezienie do pracy, wniesienie mebli, itp.).

Może być też tak, że pożytek ze społeczności sąsiedzkiej jest niedostrzegany. Potwierdzają to dwie sytuacje z badań, jakie prowadziliśmy na krakowskich osiedlach. Podczas wywiadu ankietowego jeden z emerytów wytrwale twierdził, że nie interesują go sprawy sąsiedzkie i raczej stroni od kontaktów, po czym dopytany przyznał, że to on zajmuje się drobnymi naprawami (np. wymianą żarówki czy zamka) w swojej klatce, zaś po zakończeniu rozmowy od razu poinformował o niej przez telefon swoją sąsiadkę, z którą utrzymuje codzienne, przyjacielskie relacje. W drugim przypadku dwie sąsiadki wyrażały podobne opinie, co nie przeszkadzało im w przyznaniu, że regularnie zapraszają się na herbatę i dzielą ze sobą upieczonym ciastem. Sąsiedzkie życie może być traktowane jako oczywiste i naturalne.

Możliwe, że nawet pozornie niewiele znaczące, zwyczajne i codzienne kontakty sprawiają, że całej społeczności żyje się lepiej – jest większe poczucie bezpieczeństwa, informacje o ważnych sprawach docierają szybko do zainteresowanych, istnieje oparcie w innych. Oczywiście ma to też swoją drugą stronę w postaci mniejszej anonimowości (która zwykła być przywilejem mieszkających w mieście) czy tworzenia podziałów wewnątrz samej społeczności, jak to jest w przypadku „starych", wrośniętych w miejsce osób i rodzin oraz „nowych", niedawno przybyłych czy wynajmujących mieszkania. Codzienny uśmiech i powitanie sąsiadki to podatek, jaki płacimy na rzecz tego, że pożyczy nam kilogram cukru albo podleje kwiaty podczas naszej nieobecności. Ceną tego jest to, iż nie jesteśmy w stanie stać się społecznie „niewidzialni" i możemy być obiektem lokalnych plotek oraz podlegamy ściślejszej społecznej kontroli.

Przyszłość sąsiedztwa

Patrząc szerzej, społeczności sąsiedzkie mają szansę stać się w ciągu najbliższych dekad bardzo ważnymi instytucjami społecznymi, jeszcze bardziej wpływającymi na jakość życia mieszkańców i mieszkanek miast. W związku z przemianami społecznymi, takimi jak starzenie się społeczeństwa czy powstawanie nowych modeli rodziny może okazać się, że podstawowymi punktami odniesienia i sieciami społecznego wsparcia będą właśnie mniejsze czy większe sąsiedztwa, oparte na współdzieleniu zasobów, współmieszkaniu czy wzajemnej trosce. W Stanach Zjednoczonych od dawna istnieją całe miasteczka dla seniorów, którzy spędzają emerytury pośród podobnych sobie osób, mają zapewnioną opiekę medyczną oraz zaprojektowane i dostosowane do potrzeb wieku otoczenie. Jest to jednak rozwiązanie dla dość zamożnych osób, trudne do szerszego zastosowania.

Konieczne będzie także „zaprojektowanie", przynajmniej wstępne, życia społecznego na osiedlach.

Innym przykładem jest realizowany obecnie w Helsinkach program „Homes That Fit", który umożliwia przystępny w cenie wynajem małych mieszkań młodym osobom w ośrodku dla seniorów, w zamian za spędzenie z nimi określonej liczby godzin w tygodniu. Taka koncepcja odwołuje się to do już istniejących osiedli opartych na współmieszkaniu (cohousing), które to rozwiązanie ma silny wspólnotowy i sąsiedzki komponent – osoby w różnym wieku mieszkają blisko siebie, jest dużo wspólnych przestrzeni do spędzania wolnego czasu, a nawet wykonywania codziennych czynności, takich jak jedzenie czy majsterkowanie. Testowanie tego typu rozwiązań stanie się wkrótce niezbędne również w Polsce, która oprócz kwestii demograficznych boryka się także od dawna z problemami mieszkaniowymi. Konieczne będą przy tym nie tylko zmiany przestrzenne osiedli, lecz także „zaprojektowanie", przynajmniej wstępne, życia społecznego na osiedlach.

Dlatego tak istotne jest poznanie funkcjonowania społeczności sąsiedzkich, potrzeb, jakie ludzie mają w związku z najbliższą okolica miejsca zamieszkania, jak i realistyczne spojrzenie na pozytywne i negatywne strony wspólnotowego życia. Badania nad społecznościami osiedli mieszkaniowych w Polsce, które obecnie prowadzimy w Instytucie Socjologii UJ, poza celami ściśle naukowymi, przyniosą też wiele informacji dotyczących tego, jak ludzie organizują sobie wspólne życie, co jest dla nich ważne, jakiego rodzaju przestrzenie są preferowane. Mamy nadzieję, że wyniki będzie można wykorzystać w projektowaniu czy rewitalizacji dużych osiedli, bo taka forma zamieszkiwania miast będzie w przewidywalnej przyszłości nadal rozpowszechniona.

Polecamy również
Jak kiedyś obchodzono Zaduszki i Wszystkich Świętych?
1pytanie: Czym zajmuje się biohistoria?
1pytanie: Czy zaostrzenie kar rozwiąże problem bezpieczeństwa w domach i na ulicach?
1pytanie: Co to jest bitcoin? Skąd się wziął i jaka jest jego przyszłość?